Dziennik Gazeta Prawana logo

Mickiewicz i gangster. Wspomnienie o Krzysztofie Kolbergerze

16 stycznia 2011, 00:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krzysztof Kolberger
Krzysztof Kolberger/AKPA
Był artystą o wielu twarzach. W swojej pracy łączył kulturę wysoką i popularną, teatr głosu z teatrem obrazu, aktorstwo z reżyserią.

W latach 70. Krzysztof Kolberger czytał wiersze w Lecie z Radiem. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale wtedy w najatrakcyjniejszym czasie antenowym pojawiali się Leśmian, Gałczyński, Pawlikowska-Jasnorzewska, Tuwim i Poświatowska, a słuchacze nie zmieniali stacji. W któryś upalny lipcowy dzień byłem świadkiem niezwykłego powodzenia jego interpretacji. Kiedy spiker zapowiedział audycję na plaży w nadbużańskim Broku, umilkł gwar, a przy przenośnym odbiorniku mojego wuja zakotłowało się od plażowiczek z sąsiednich koców. Krzysztof Kolberger recytował "W malinowym chruśniaku".

Urodzony w 1950 roku aktor był idolem młodych Polek. I jeśli prawdą jest, jak twierdził Czesław Miłosz, że na progu XXI stulecia poezję czyta u nas dziesięć tysięcy odbiorców, z czego większość stanowią kobiety, to zapewne duża część z nich – dzięki Kolbergerowi.

– Krzysztof należał do wymierającego pokolenia aktorów, które uważało słowo za główny element warsztatu aktorskiego. A siła poezji opiera się przecież na słowie – mówi Jan Englert.

Teatrem słowa Kolberger zajmował się do ostatnich dni. Powierzono mu także odczytanie testamentu Jana Pawła II.

– Kiedy mówił wiersz, przekonywaliśmy się, jak pięknym językiem jest polszczyzna – wspomina Janusz Kukuła, szef Teatru Polskiego Radia.

Interpretacje wierszy w wakacyjnej audycji radiowej były próbą łączenia sztuki wysokiej oraz popkultury. Mariaże tych dwóch światów towarzyszyły całej twórczości Kolbergera.

Urodził się w Gdańsku. Ukończył warszawską PWST, a debiutował w Teatrze Śląskim. Największe sceniczne sukcesy święcił w stolicy – w Teatrze Narodowym pod dyrekcją Adama Hanuszkiewicza, potem w Powszechnym, Współczesnym i Ateneum. Był Konradem w "Dziadach" oraz Iwanem w "Braciach Karamazow". Ma na koncie także tytułową rolę w "Romeo i Julii" oraz w "Popiele i diamencie" w Teatrze Telewizji. Ostatnią ważną kreację stworzył w Szekspirowskim "Wiele hałasu o nic" Prusa w Narodowym.

Wielokrotnie stawał też po drugiej stronie sceny. Wyreżyserował m.in. "Krakowiaków i górali" w Operze Wrocławskiej i Teatrze Narodowym, a także "Żołnierza królowej Madagaskaru" oraz "Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków" w szczecińskiej Operze na Zamku.

W filmach grał role romantycznych inteligentów różnych epok: u Zanussiego w "Kontrakcie", "Na straży swej stać będę" Kazimierza Kutza, a także "Ostatnim promie" Waldemara Krzystka. Był Mickiewiczem w "Panu Tadeuszu" Wajdy oraz obozowym kapo w "Kornblumenblau" Leszka Wosiewicza. Flirtował z kinem popularnym jako polski Indiana Jones w "Klątwie Doliny Węży" Marka Piestraka, szef UOP w "Ekstradycji" Wojciecha Wójcika i mafioso w "Sforze", też Wójcika.

Pod koniec życia pokazał się w epizodycznych rolach księży, m.in. w "Katyniu" Wajdy, "Popiełuszce" Rafała Wieczyńskiego oraz "Mniejszym złu" Janusza Morgensterna. Zmarł 7 stycznia na raka nerki. Z chorobą zmagał się od dwudziestu lat.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj