Nominacja do Oscara dla "Katynia" Andrzeja Wajdy to bardzo pocieszająca wiadomość. Fakt, że świat zwrócił uwagę na problematykę, którą porusza film Andrzeja Wajdy to
bardzo cenna informacja. Szczególnie dla nas Polaków. To jeszcze jedno narzędzie, poprzez które świat może się więcej dowiedzieć o naszym kraju i historii. Teraz jest szansa, że przypomni
sobie o monumentalnym bezprawiu, jakim była zbrodnia na polskich oficerach w Katyniu. Niezależnie od artystycznej jakości dzieła, niezależnie od wszystkiego tego, co ten film niesie dla
zwykłego człowieka, nominacja do nagrody tego obrazu jest bardzo korzystnym sygnałem. Dla nas, Polaków, i w ogóle dla wszystkich polskich twórców filmowych.
p
Bardzo się cieszę, że "Katyń" otrzymał nominację do Oscara. Mam satysfakcję, bo ja też wniosłem swój mały wkład w realizację tego filmu. Cieszę się, tym bardziej że
opinie na temat "Katynia" były różne, nie zawsze korzystne. Bardzo jestem ciekaw, jak teraz zachowają się ci, którzy tak bardzo krytykowali ten film. Co powiedzą, jeśli
otrzyma statuetkę? Teraz trzeba cierpliwie czekać do 24 lutego na decyzję Akademii. Bardzo życzę, przede wszystkim Andrzejowi Wajdzie, by otrzymał tę wspaniałą nagrodę. Dzięki nominacji
dla "Katynia" wydarzenia, o których ten film opowiada, mogą dotrzeć do szerszej widowni. Więcej osób na świecie dowie się o tragedii katyńskiej, o historii Polski. Bo
przecież ten film opowiada też m.in. o latach powojennych. "Katyń" krytykowano za książkowe przedstawienie faktów historycznych. Zarzucano mu, że przypomina akademicki
wykład. Tymczasem teraz może to być jego atutem. Dla nas pewne rzeczy są bowiem oczywiste, natomiast dla cudzoziemców nieobeznanych z naszą historią - nie. Pracę nad tym filmem wspominam jako
wspaniałe doświadczenie. Każde spotkanie z Andrzejem Wajdą i ekipą, która pracowała nad tym filmem na pełnych obrotach była dla mnie wielką satysfakcją.
p
Gdy dowiedziałam się o tej nominacji, ogarnęła mnie wielka radość. Byłam wówczas w Akademii Teatralnej ze studentami. Wszyscy jesteśmy bardzo poruszeni tą wiadomością. To bardzo ważne,
że świat usłyszy o historii Katynia, że ją zobaczy. Myślę, że to jest wielkie, wspaniałe. Myślę, że każdy, kto miał swój udział w tym filmie, tak jak ja, czuje to samo. Wszyscy
jesteśmy bardzo szczęśliwi. Andrzej Wajda wiele lat nosił się z zamiarem zrealizowania tego filmu. Bardzo długo się do tego przygotowywał. Żałuję, że nie mogę go zobaczyć w tym
momencie. Staram się pilnować swoich myśli, by nie wybiegać w przyszłość i nie myśleć o werdykcie Amerykańskiej Akademii Filmowej. Podobnie starałam się nie spekulować o losach filmu
przed nominacjami do Oscara. Jednak w skrytości ducha oczekiwaliśmy tego wydarzenia, chcieliśmy, żeby "Katyń" dostał tę nominację.
p
Nominacja dla "Katynia" to wspaniała wiadomość. Oznacza, że ten film zostanie zauważony w Stanach Zjednocznych przez znacznie szerszą publiczność, niż gdyby tej nominacji
nie dostał. To nie tylko sukces Andrzeja Wajdy i polskiego kina, ale ze względu na temat filmu rzecz szczególnie ważna dla Polski. Nominacje do Oscara zawsze są wypadkową aktualnych gustów.
Sporo innych świetnych filmów takiej nominacji przecież nie dostało. Po cichu miałam nadzieję, że "Katyń" zostanie doceniony w USA. Głównie ze względu temat, szlachetny
ton i siłę moralną.
Te walory zadecydowały pewnie nawet w większym stopniu, niż wartość artystyczna filmu Wajdy. Rozmawiałam z kilkunastoma znajomymi Amerykanami, którzy ten obraz widzieli. Odbiór był mieszany.
Przede wszystkim jeśli chodzi o względy artystyczne. Mówili że w niektórych miejscach czegoś filmowi brak. Ale wszyscy byli poruszeni przedstawionym fragmentem historii Polski, a już
szczególnie ostatnimi 20 minutami filmu, czyli scenami rozstrzeliwania oficerów. Ja nie byłam na żadnej projekcji, ale wszyscy moi znajomi mówili, że widzowie odebrali ten film w ciszy i
skupieniu. Długo po projekcji nikt nie wychodził z kina. To łapie ludzi za gardło, nawet tych dość krytycznie nastawionych.
Odbiór Katynia w USA był znacznie lepszy, niż w Europie Zachodniej. Amerykanie są podatni na epicką formę opowiadania o historii. Bardzo interesują się też II wojną światową. Wiedza o
zbrodni w Katyniu większości z nich jest w najlepszym razie pobieżna, ale nie jest zupełnie nieznana. W przeciwieństwie do Europy Zachodniej antykomunizm Amerykanów i ich stosunek do Stalina
stał się jednoznaczny już bezpośrednio po II wojnie światowej. Dlatego mogli się jakoś zidentyfikować z bólem, który jest przedstawiony w "Katyniu". Nie wiem, czy poza USA
jeszcze gdzieś w krajach zachodnich jest pomnik ofiar zbrodni katyńskiej. W Baltimore jest taki ogromny pomnik.
Myślę, że z tych wszystkich względów ten temat Amerykańska Akademia Filmowa uznała za tak ważny, że jej członkowie postanowili wyróżnić film Andrzeja Wajdy.