Dziennik Gazeta Prawana logo

"Piotruś i wilk" ma Oscara, Wajda przegrał z "Fałszerzami"

25 lutego 2008, 03:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zapowiadała się polska noc w Hollywood. Ponad 3,5 tysiąca największych gwiazd kina miało być świadkami wręczenia Oscara filmowi "Katyń" Andrzeja Wajdy. Ale podczas 80. ceremonii rozdania tych najważniejszych nagród filmowych złota statuetka trafiła do twórców filmu "Fałszerze". Polacy mogą się jednak cieszyć z Oscara, którym nagrodzono polsko-brytyjską koprodukcję "Piotruś i wilk".

Sam Andrzej Wajda, gdy usłyszał, że to nie on otrzyma tegorocznego Oscara w kategorii "najlepszy film nieanglojęzyczny", tylko się uśmiechnął. "Sama nominacja do Oscara jest sukcesem. Bo polski film został zauważony na świecie" - twierdzi reżyser. A dzięki temu ludzie z całego świata dowiedzą się o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w historii Polski.

Pierwsza rozmowa po wręczeniu Oskara z członkami ekipy "Piotrusia", Arturem Ziczem i Marcinem Łunkiewiczem, aystentami kierownika produkcji, odpowiadającymi za postprodukcję filmu; w tle kończąca się ceremonia

"Cieszę się bardzo, jestem szczęśliwy, że się udało. Myślę, że to daje nam też szansę na przyszłość. Myślę, że zaczną się pojawiać jakieś następne propozycje i staniemy się studiem, które będzie miało udział w kolejnych produkcjach międzynarodowych" - powiedział w nocy, tuż po przyznaniu Oscara, Marek Skrobecki, autor scenografii do "Piotrusia i wilka".

Jego zdaniem, ten film ma w sobie dużo świeżości poprzez to, że ukazywał pewne podstawowe problemy, nie był wydumany. "On jest prosty i mądry, i dlatego chyba dostał Oscara" - powiedział.

W wyścigu do Oscara "Piotruś i wilk" pokonał inne nominowane filmy: dwa kanadyjskie "I Met the Walrus" reż. Josh Raskin i "Madame Tutli-Putli" reż. Chris Lavis i Maciek Szczerbowski, francuski "Meme Les Pigeons Vont au Paradis" (Even Pigeons Go to Heaven) reż. Samuel Tourneux, Simon Vanesse oraz rosyjski "My Love" reż. Alexander Petrov.

Szanse na Oscara miał również Janusz Kamiński (operator filmu "Motyl i skafander"). Musiał jednak obejść się smakiem. Statuetkę za najlepsze zdjęcia zgarnął bowiem Robert Elswit ("Aż poleje się krew").

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj