Dziennik Gazeta Prawana logo

Zjazd gwiazd

14 maja 2008, 23:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ceremonia otwarcia upłynęła pod znakiem uśmiechów, wzajemnych komplementów i zapewnień o jedności kina. Nikt nie nawiązywał do rocznicy wydarzeń z maja 1968 roku, gdy grupa filmowców, którym po lekturze z "Czerwonej książeczki" towarzysza Mao zaszumiało w głowach, próbowała wywołać światową rewolucję.

Przewodniczący jury Sean Penn zaczął od komplementowania (po angielsku) gospodarzy. Aktor, znany tyleż ze swych ról, co z radykalnie lewicowych poglądów, podkreślił, że w Cannes zawsze pokazywano wspaniałe filmy i ten rok nie będzie wyjatkiem od tej reguły. "W niedalekiej przyszłośći będziemy wysyłać listy miłosne do ich autorów" - przepowiedział Penn.

Francuzi zreważowali mu się iście królewskim przyjęciem. Specjalnie dla przewodniczącego sprowadzono na Lazurowe Wybrzeże gitarzystę Richie Havens, którego występ w swoim czasie zainaugurował festiwal Woodstock. W Cannes sędziwy muzyk wykonał na żywo swój słynny przebój "Freedom".

Formalnego otwarcia festiwalu dokonał Claude Lanzmann. Przy okazji zadeklarował się jako fan twórczości Quentina Tarantino, laureata Złotej Palmy w 1994 roku. 83-letni reżyser "Shoah" oświadczył że jest jego duchowym bratem, a swoją nieco przydługą mowę zakończył okrzykiem: "Niech żyje nieskończona różnorodność kina oraz jego niezniszczalna jedność!"

Na widowni błyszczały gwiazdy: Eva Longoria Parker, Faye Dunaway, Kate Blanchett, Aishwarya Rai i Julianne Moore. Pogoda w Cannes tradycyjnie dopisała, więc mogły bez przeszkód demostrować swoje oszałamiające, festiwalowe kreacje.

Po krótkiej, półgodzinnej ceremonii nadszedł czas na pierwszy konkursowy pokaz. Tego zaszczytu dostąpił dramat "Miasto ślepców" brazylijskiego reżysera Fernando Mereillesa. Projekcja rozpoczęła się bez przeszkód. Nikt nie poszedł w ślady hiszpańskiego reżysera Carlosa Saury, który w 1968 roku razem z aktorką Geraldine Chaplin uwiesił sie na kurtynie, by uniemożliwić pokaz swego filmu "Mrożony peppemint". Incydent ten posłużył jako pretekst do odwołania imprezy, która przez rewolucyjnie nastawionych filmowców - zwłaszcza francuskich - uznana została za przeżytek kapitalizmu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj