Renata Przemyk w "Po stronie kultury"
O swoim dorobku artystycznym mówiła gościni Marcina Cichońskiego w "Po stronie kultury". Renata Przemyk była pytana, czy można ją nazwać legendą polskiej sceny muzycznej.
Dobrze mi jest czuć się częścią kultury – podkreśliła wokalistka. Legendą, chyba po śmierci dopiero można kogoś nazwać i tak go szufladkować. Natomiast jestem szczęśliwą posiadaczką takiej publiczności, która dała mi szansę przez te ponad 30 lat funkcjonować na mój sposób i robić to, co kocham – dodała.
Lata 80. w polskiej muzyce
W dalszej części rozmowy Przemyk nawiązała do lat 80. Poza tym, co się działo jeszcze na festiwalach transmitowanych w telewizji, był Jarocin, skrajność w drugą stronę, czyli punk, mocny rock i alternatywa grana w taki sposób i z takimi tekstami, że miało z tego wyzierać na wszelkie sposoby nieposłuszeństwo. Bunt wobec tego, że nie możemy być w pełni wolni. Załapałam się na końcówkę tego czasu. Bardzo mi w tym wszystkim brakowało poczucia humoru, takiego zdrowego dystansu – przyznała wokalistka.
Renata Przemyk i "Kochana"
Podczas rozmowy poruszono też temat utworu "Kochana", który Przemyk i Katarzyna Nosowska kilkanaście lat temu. W 2020 roku tą drugą zastąpił Igor Herbut. Miło jest obserwować, jak ta piosenka zyskuje coraz więcej słuchaczy – podkreśliła wokalistka.
Na płycie jubileuszowej z mężczyznami poprosiłam Igora Herbuta o duet. On tak pozamiatał, że w studiu zakręciła mi się łezka. Pokazał, że w tej piosence jest tyle emocji ukrytych, tyle bliskości i czułości, które mogą dotyczyć wszystkich możliwych par – dodała.
Dziennikarz. Od marca 2024 roku w redakcji Dziennik.pl. Wcześniej pisałem dla mediów lokalnych i ogólnopolskich. Najlepiej czuję się w tematyce społecznej, politycznej i kościelnej. Wierzę, że w swojej pracy mogę być głosem tych, których na co dzień nie chce się słyszeć. W wolnym czasie kibicuje londyńskiej Chelsea, uprawiam sport i oglądam włoskie kino. Jeśli masz dla mnie temat, zapraszam do kontaktu.
