Dziennik Gazeta Prawana logo

Niesamowite opowieści Hellboya

30 stycznia 2010, 20:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Niesamowite opowieści Hellboya
Inne
"Opowieści niesamowite" to hołd złożony Mike’owi Mignoli i stworzonej przez niego postaci Hellboya, ale także - paradoksalnie - kwintesencja tego, co w serii o najlepszym detektywie do spraw paranormalnych najlepsze.




Kwestia, czy „Hellboy” jest najbardziej wpływowym amerykańskim komiksem ostatniej dekady XX wieku, może być dyskusyjna. Ale też niewiele znalazłoby się tytułów, które miały większe znaczenie – z pewnością „Sandman” Neila Gaimana, może „Spawn” Todda McFarlane’a i „Kaznodzieja” Gartha Ennisa, ewentualnie jeszcze parę komiksów niezależnych, jak „Ghost World” Dana Clowesa. Niewiele.

Hellboy przebojem wdarł się do wyobraźni czytelników komiksu, którzy nietypowego bohatera obdarzyli bezwarunkową i natychmiastową miłością. I trzeba przyznać, że czerwonoskóry demon wyróżnia się na tle obdarzonych niezwykłymi mocami superbohaterów w pelerynach i obcisłych kostiumach. Przywołany przez nazistowskich okultystów pod koniec II wojny światowej Hellboy trafił na szczęście w ręce aliantów i wychowany przez profesora Trevora Bruttenholma stał się najcenniejszym i najlepszym pracownikiem BBPO – Biura Badań Paranormalnych i Obrony, tajnej pozarządowej organizacji badającej wszelkie ingerencje świata duchów i demonów w ludzką rzeczywistość. Jednak bohater musi walczyć nie tylko z zagrażającym ludziom złem, ale także ze swoją piekielną naturą. Hellboy jest bowiem demonem o imieniu Anung Un Rama, Bestią Apokalipsy, a jego mrocznym przeznaczeniem jest doprowadzenie świata do zagłady...

Mike Mignola dał Hellboyowi życie, zbudował wokół jego postaci fantastyczną mitologię, z klasycznych legend i podań z całego świata ułożył barwną, fascynującą mozaikę. Do swoich ulubionych serii zaliczył „Hellboya” nawet Alan Moore, jeden z najwybitniejszych scenarzystów współczesnego komiksu, twórca „Ligi Niezwykłych Dżentelmenów”, „V jak Vendetta” i „Strażników”. Z opowieści obrazkowych czerwony demon trafił do kina (dwa filmy fabularne wyreżyserowane przez meksykańskiego wizjonera Guillermo del Toro oraz dwa animowane), powieści i opowiadań (wśród ich autorów znaleźli się m.in. Frank Darabont, China Mieville i Tad Williams) oraz gier komputerowych.

Hellboy stał się prawdziwym fenomenem. Nic dziwnego, że wielu artystów zechciało się z tą postacią zmierzyć. „Przez lata Mike i ja słyszeliśmy od wielu naszych ulubionych artystów prośby o szansę na rysowanie Hellboya” – pisze we wstępie do albumu redaktor serii Scott Allie. Ośmioczęściowa seria „Niesamowite opowieści” (większość opublikowanych w niej komiksów znalazła się w recenzowanym zbiorze) stała się dla wielu twórców szansą jedyną w swoim rodzaju. Dostali wreszcie Hellboya w swoje ręce. I udało im się tego nie zepsuć.

„Niesamowite opowieści” nie tworzą spójnej historii, nie należą też do oficjalnej chronologii cyklu o Hellboyu. To raczej zbiór impresji, krótkich historyjek, czasem wyjątkowo swobodnych interpretacji komiksu Mignoli. Niektóre opowiadają o Hellboyu i innych członkach BBPO w tonacji najzupełniej serio, inne są groteskowe, przerysowane, śmieszne. Album współtworzyli zarówno artyści młodzi, u progu komiksowej kariery, jak i starzy wyjadacze, zaprawieni w bojach z obrazkowym medium, m.in. Craig Russell („Pierścień Nibelunga”, „Sandman”), J.H. Williams III („Promethea”), John Cassaday („Planetary”) i Craig Thompson („Blankets”). W ich komiksach znalazło się wszystko, co w „Hellboyu” najlepsze: kosmiczna, lovecraftowska groza miesza się z cynicznym, czarnym humorem. Opowieści detektywistyczne łączą z okultystycznym horrorem, a komedia z sensacją. W jednej z historii pojawia się nawet młody Józef Stalin, wciągnięty w walkę z Babą Jagą...

W „Niesamowitych opowieściach” jak w zwierciadle odbijają się też wszystkie inspiracje Mike’a Mignoli. Już sam tytuł zbioru został zaczerpnięty z klasycznego amerykańskiego pisma „Weird Tales” – jednego z fundamentów amerykańskiej fantastyki. Założony w 1923 roku magazyn publikował m.in. opowiadania H.P. Lovecrafta, Clarka Ashtona Smitha, Roberta E. Howarda, Roberta Blocha, Seabury’ego Quinna, Raya Bradbury’ego i Fritza Leibera – każdy z nich jest dziś zaliczany do grona klasyków, choć pierwsze kroki stawiali właśnie w groszowych magazynach, publikujących przede wszystkim literacką pulpę.

Ale też z takiej właśnie literatury wyrosły komiksy Mike’a Mignoli. Nie byłoby Hellboya bez lovecraftowskiej mitologii Cthulu, bez fantastycznych koncepcji Bradbury’ego, bez okultystyczno-detektywistycznych historyjek Quinna. Z groszowej literatury Mignola zaczerpnął więcej niż z jakiegokolwiek innego medium. „Wampiry, wilkołaki, zaginione światy, szaleni naukowcy, olbrzymie ameby i niszczycielskie grzyby. Przeczytałem mnóstwo wspaniałych rzeczy i mnóstwo szajsu. Wchłaniałem wszystko – a dwadzieścia lat później wróciło to jako »Hellboy«” – tak w posłowiu do albumu podsumowuje swoją przygodę z magazynem „Weird Tales” Mignola. Jego następcom, którzy współtworzyli „Niesamowite opowieści”, z powodzeniem udało się jeszcze raz sięgnąć do tych archiwalnych źródeł i wskrzesić świat, w którym nierozerwalnie splatają się najgorsze koszmary i fantazje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj