"Noc" Elie Wiesela, rumuńskiego Żyda, który jako nastolatek przeszedł przez piekło Oświęcimia i Buchenwaldu, utraciwszy tam całą rodzinę, to jedno z pierwszych wartościowych literacko świadectw Holocaustu. Tym ciekawsze, że przez wiele lat nikt nie był zainteresowany publikacją książki. Dopiero wstawiennictwo francuskiego pisarza katolickiego Francois Mauriaca spowodowało, że w 1958 roku "Noc" ukazała się we Francji.

Reklama

Po półwieczu ta surowa, lakoniczna relacja wydaje się niewiele wnosić do sprawy, ale tylko dlatego, że motywy obecne u Wiesela zostały już użyte po tysiąckroć. Tymczasem "Noc" jest klasyką literatury traktującej o wszelkiej maści totalitaryzmie i tak warto ją czytać. Nie tylko jako świadectwo, ale i ostrzeżenie. Wstrząsające wspomnienia więźnia A-7713 mają też wymiar religijny, łączący się z pytaniami o fatalizm judaizmu, który kazał milionom ludzi potulnie iść na rzeź oraz o milczenie Boga w obliczu bezgranicznego ludzkiego cierpienia. Zapewne bez skromnej, minimalistycznej "Nocy" nie byłoby "Losu utraconego" Imre Kertésza, być może najwybitniejszej książki, jaką napisano na ten temat.

Wspomnienia Wiesela - oprócz tego że wyznaczyły kanon opowieści o Holocauście - każą raz jeszcze zastanowić się nad fenomenem ludzkiej pamięci. Im więcej czasu mija od tamtych wydarzeń, tym częściej do głosu dochodzą adepci Bernhardowskiego "wymazywania". Są to ludzie, którzy poświęcili wiele czasu, by wykazać, że zbrodnie popełnione w czasach II wojny światowej są w gruncie rzeczy żydowskim spiskiem, zaś przypominanie o nich - aktem ideologicznej manipulacji.

Antysemityzm przestał być domeną prawicy, z równą zaciekłością zakwestionować wagę Holocaustu próbują lewicowcy załamujący ręce nad losem Palestyńczyków. O niezwykłym bogactwie argumentów świadczy fakt, że oponenci z lewa i prawa powołują się zgodnie na jedną książkę, "Przedsiębiorstwo Holocaust" Normana Finkelsteina, forsującą tezę, że wokół zagłady powstał potężny biznes duchowo i materialnie żerujący na tragedii. Chociaż złotouści oszczercy poddający w wątpliwość oświęcimską zbrodnię powoli wychodzą z mody (co nie znaczy, że nie powrócą), teraz robi się to inaczej.

Argumenty zwolenników krucjaty przeciw Holocaustowi można sprowadzić do zadziwiającej konkluzji: otóż Żydzi mieli kupę szczęścia, że przytrafiła się im zagłada, bo mogą teraz uprawiać polityczny szantaż i z właściwą sobie bezczelnością upominać się o pieniądze.

Współczesna kultura znieczula. Okrucieństwo nie robi już na nas wrażenia. Spójrzmy więc na książkę Wiesela z innej strony - jak na próbę opisania ludzkiej natury. Człowiek byłby tu drapieżcą, który zabija dla przyjemności i kompensacji, a potem obarcza ofiary winą za ich śmierć. Czyż nie jest to uniwersalny mechanizm?


"Noc", Elie Wiesel, przeł. Małgorzata Kozłowska, Wydawnictwo Literackie 2007