Jak to w klasycznej powieści miłosnej mamy trzy osoby dramatu: małżeństwo Waltera i Kitty Fane i tego trzeciego - Charliego, który w życiu kieruje się dewizą: "Można być bardzo zakochanym w kobiecie, nie pragnąc koniecznie spędzić z nią całego życia". Piękna i zmysłowa Kitty wyszła za Waltera, bo chciała się uwolnić od matki i odpędzić widmo staropanieństwa.

Reklama

Wychowana na romansach dla panien z dobrego domu, sama myśli o sobie jako o bohaterce wielkiego dramatu miłosnego: "Jakże to ciężko, mając lat dwadzieścia siedem, wiedzieć, że życie jest już skończone” - płacze nad swoim losem. Niczym pani Bovary śmiertelnie się w małżeństwie i życiu nudzi. W orientalnych dekoracjach chińskiego miasta, do którego zabrał ją niezbyt namiętny, milczący i wiecznie nieobecny mąż bakteriolog, przeżywa wielki - jej zdaniem - romans.

Ale gdy mąż odkrywa podwójne życie Kitty, kochanek ucieka w ramiona własnej żony. A wiarołomna Kitty staje przed wyborem: skandalizujący rozwód i powrót do znienawidzonej matki czy podążenie za mężem do oddalonej chińskiej prowincji, gdzie szaleje cholera. Oczywiście wybiera to drugie.

W "Malowanym welonie" nie będzie, chwała Bogu, ani pojednania małżonków, ani żadnego innego happy endu. Będzie za to sporo zjadliwych i ironicznych obserwacji kobiety, którą w życiu nauczono jedynie elegancko się nudzić. I tęsknić za wyjątkowością. Znakomita jest scena, gdy Kitty po obejrzeniu sierocińca pełnego umierających dzieci wpada w histerię. Nie roni jednak łez nad zarażonymi cholerą ani nad dzielną pracą Waltera walczącego z zarazą. Płacze nad sobą, bo nie może poczuć się wyjątkową zbawczynią świata, uczestniczką wielkiej tajemnicy śmierci. Płacze, bo nie jest powieściową heroiną. I mimo wielu przykrych życiowych doświadczeń Kitty do końca pozostaje tą samą głupią gęsią, tyle że o coraz wyższym mniemaniu o sobie.

Świat kobiety stworzony przez Maughama, który mimo homoseksualnych zainteresowań męczył się 10 lat w małżeństwie, jest dziwacznym i zarazem arcyśmiesznym miejscem, gdzie wyobrażenia biorą górę nad rzeczywistością. Choć to tylko czytadło sprzed ponad 70 lat, mam nieodparte wrażenie, że bardzo aktualne. Po świecie chodzi jeszcze niejedna Kitty.