Dziennik Gazeta Prawana logo

Ciężkostrawna maślanka

13 października 2007, 16:15
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ciężkostrawna maślanka
Inne
"Na imię mam Nie ma mnie" - powinien powtarzać autor "Bidula", wypierając się swojej nowej powieści.

Marne książki zazwyczaj dostarczają mi masochistycznej przyjemności. Ale przy nowej powieści Mariusza Maślanki nie można nawet w podnieceniu krzyknąć "to jest złe!" i trzasnąć okładką, bo trudno się śmiać z rzeczy żałosnych. Napisana jak licealne wypracowanie wrażliwego chłopca o bogatym wnętrzu książka ma ujawnić głęboką prawdę: świat jest brutalny i zły, lecz w tunelu wciąż świeci światełko...

Jeśli chodzi o to, o czym książka Maślanki opowiada, oddam głos samemu pisarzowi. Na pierwszych stronach zaprasza nas, niczym ojciec Wirgiliusz dzieci swoje, do lektury, dając nam próbkę autorskiego stylu: "(...) To głównie opowieść o samotności. Trochę też o samotności w miłości. Również trochę o złudzeniach. Ale nie myślcie sobie, że będę wam opowiadał tylko o smutku i samotności. Będzie też o radościach, bo raj jest tam, gdzie miłe człowiekowi rzeczy i chwile". Wystarczy? Mnie tak, ale Maślanka nie szczędzi czytelnikowi tortur przez kolejnych 159 stron.

"Na imię mam Jestem"
Mariusz Maślanka, Albatros 2007


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj