Dziennik Gazeta Prawana logo

Przerażająca przewidywalność losu w książce "Co na kolację?"

11 czerwca 2012, 11:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Okładka książki "Co na kolację?"
Okładka książki "Co na kolację?"/Media
Rozmowy o niczym, pozory, sąsiedzka zawiść, nałogi i niekończące się partyjki brydża, a wszystko to okraszone niewymuszonym humorem i leniwą atmosferą amerykańskich przedmieść. Tą zabawną, a zarazem gorzką mieszankę serwuje czytelnikom amerykański poeta James Schuyler w swojej ostatniej powieści „Co na kolację?”.

Akcja książki Schuylera rozgrywa się na amerykańskich przedmieściach w latach 70’. Bohaterami są mieszkańcy prowincji oraz ich codzienne, nieco trywialne życie. Delehanteyowie to małżeństwo mieszkające z dwójką dorastających synów i matką pana domu. Ich konserwatywne, katolickie poglądy i przywiązanie do tradycji koliduje z tym, jak spuszczeni ze wzroku rodziców zachowują się ich nastoletni synowie.
Norris i Lottie Taylor są z pozoru szczęśliwym małżeństwem. Nie mają dzieci, cieszą się drobnymi przyjemnościami i odnoszą do siebie z szacunkiem. Jednak kiedy Lottie popada w alkoholizm i udaje się na odwyk, jej mąż wdaje się w romans z wdową Meg Carpenter.

Akcja książki rozgrywa się pomiędzy domami na przedmieściach, a kliniką odwykową, do której trafia Lottie. Czas upływa bohaterom na partyjkach brydża, pozornie błahych pogadankach i grupowej terapii odwykowej w której udział bierze pani Taylor, a która okazuje się niewiele różnić od zwyczajnego życia poza murami kliniki. Pacjenci odwyku zdają się zaś być bardziej prawdziwi i szczerzy wobec innych i samych siebie niż pozostali bohaterowie powieści.

Postaci przedstawione w książce Schuylera to do bólu zwyczajni ludzie, których bardziej nam żal, niż chcielibyśmy się z nimi identyfikować. Jałowe, nieszczere rozmowy, hipokryzja, szablonowość i uwikłanie we własne role społeczne sprawiają, że ta poukładana i przewidywalna codzienność przygnębia, a niekiedy nawet przeraża czytelnika.

Autor w swojej książce zasypuje odbiorcę stereotypami. Jego gospodynie domowe są nudne, sfrustrowane i kochają spędzać czas na plotkach. Lecząca się w zakładzie hipiska jest kwintesencją mentalności „dzieci kwiatów”, a nastoletni synowie Delehanteyów w charakterystyczny dla swego wieku sposób buntują się przeciwko rodzicom. Zachowania bohaterów są sztampowe i wydaje się, że nikt nie może uciec przed swoim losem. Ta przewidywalność jutra okazuje się ich największym przekleństwem.

Co na kolacje?” to jednocześnie zabawna i przygnębiająca lektura. Lekkość prozy Schuylera sprawia, że czytelnik ma wrażenie, jakby oglądał kolejne sceny telenoweli dla gospodyń domowych. Powieść tę od lukrowanego serialu wyróżnia jednak dość gorzkie przesłanie zakamuflowane przez autora między wierszami.

Książka „Co na kolację?Jamesa Schuylera ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B.

3629633-.jpg
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj