Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeszcze nie zaczęliście czytać powieści Lee Childa o Jacku Reacherze? Spróbujcie

27 stycznia 2017, 16:35
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Lee Child ( Fot. Mark Coggins CC BY 2.0)
Lee Child ( Fot. Mark Coggins CC BY 2.0)/Wikimedia Commons
Mogę się założyć, że przez jakiś czas nie będziecie robić nic innego.

Seria 21 powieści (a właściwie 22, bo kolejna, „The Midnight Line”, już figuruje w zapowiedziach wydawniczych) o Jacku Reacherze wywindowała Lee Childa do elity najlepiej zarabiających pisarzy świata – ponad 100 mln sprzedanych egzemplarzy ma znaczące przełożenie na finanse. Co więcej, w tym wypadku mam pewność, że Lee Child zarobił swoje pieniądze uczciwie. Stworzył bowiem jeden z nalepszych współczesnych cykli thrillerów. Książki o Reacherze długo pracowały na swoją renomę – mainstream zaczął je doceniać dopiero niedawno, wcześniej uchodziły co najwyżej za nieźle napisaną pulp fiction. Tymczasem jest to całkiem subtelna pisarska robota łącząca różne style i tradycje.

Zacznijmy jednak od samego autora. Urodzony w 1954 r. Jim Grant (Lee Child to pseudonim) byłby zapewne do dzisiaj pracownikiem północnoangielskiej telewizji Granada, gdyby nie to, że w roku 1995 wylądował na bruku w wyniku redukcji zatrudnienia (w istocie była to nieformalna kara za działalność związkową). – mówił Grant/Child w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. –

A żeby zapewnić Reacherowi nieco więcej swobody, postanowił, że uczyni go Amerykaninem. To była najprawdopodobniej kluczowa decyzja.

(przeł. Paulina Braiter). W taki oto sposób Jack Reacher pojawił się po raz pierwszy w „Poziomie śmierci” (1997), debiutanckiej powieści Childa – i był od razu gotowy, zapięty na ostatni guzik, przemyślany od początku do końca. Sukces tych książek w dużej mierze bazuje właśnie na koncepcji głównego bohatera: małomównego, spokojnego faceta o solidnej budowie ciała (195 cm wzrostu, 110 kg wagi), byłego oficera żandarmerii wojskowej zwolnionego na fali neoliberalnej „restrukturyzacji” armii, z przekonania włóczęgi, z usposobienia minimalisty, z zawodu anioła zemsty.

Kreując postać Reachera, wyciszonego nadczłowieka podróżującego po Stanach, wymierzającego sprawiedliwość złym ludziom i przyciągającego piękne, acz skomplikowane kobiety, Child rozmyślnie skorzystał ze wzorców dostarczanych przez cztery popularne gatunki literackie: po pierwsze przez western z jego przestrzenią i manichejską walką dobra ze złem, po drugie przez czarny kryminał, i to w wersji hardboiled, z jego wystylizowanymi one-linerami, okrucieństwem i karykaturalnym przerysowaniem, po trzecie przez komiksową opowieść superbohaterską, po czwarte zaś przez militarny i szpiegowski thriller czasów zimnej wojny. Do tej mieszaniny dodał niespodziewany akcent: lewicową niechęć wobec możnych i wpływowych oraz nacisk na społeczną sprawiedliwość. Tyle że Reacher nikogo nie napomina – on po prostu strzela między oczy. Bardzo mnie ciekawi, jak poradzi sobie w Ameryce Trumpa, który uosabia wszystko to, czego Reacher nienawidzi.

Warto dodać, że Child pisze po prostu świetnie – operuje krótkimi, soczystymi zdaniami, kiedy trzeba, sięga po metaforę, kiedy trzeba, po ironiczne porównanie, bywa zabawny i liryczny, a jego dialogi winni studiować wszyscy początkujący adepci literatury kryminalnej i scenopisarstwa. Dzięki temu może postępować wbrew regułom: przykładowo rozmowy w tych powieściach potrafią ciągnąć się przez kilkanaście stron.

Premiera „Stu milionów dolarów” – rzecz traktuje o wywiadowczej misji Reachera w Europie lat 90., na rok przed utratą pracy – nic szczególnego w tych ocenach nie zmienia. Siłą serii jest powtarzalność. Kto zacznie czytać od pierwszego tomu, ma sporą szansę, by się uzależnić. O ile nie będzie sobie wyobrażać Toma Cruise’a jako Reachera, to może zepsuć całą przyjemność.

Sto milionów dolarów | Lee Child | przeł. Jan Kraśko | Albatros 2017

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj