- Nie mam poczucia, że zrobiłam coś specjalnego, żeby dostać aż taki niesamowicie znamienity tytuł Ambasadora (…). Piszę, ponieważ nie umiem nic innego, sprawia mi to na dodatek przyjemność; nie jest to jakiś wielki wysiłek, nie licząc tych dwóch kręgów, z których mam przepuklinę od siedzenia – mówiła laureatka odbierając nagrodę.

- Nie mam poczucia, że jakoś walczyłam o język, że robiłam gdzieś "rejtany", że darłam szaty; wszystko przychodziło mi tak jakoś naturalnie (…). Być może (ma tu znaczenie) moja dolnośląskość, wychowanie w tyglu językowym, gdzie kresowe akcenty zmierzyły się z akcentami ludzi z centralnej Polski, i z tego wyszedł jakiś tygiel. Ale zdaje się, że w tej nagrodzie nie o to chodzi (…). Wydaje mi się, że chodzi o to, że moje książki są tłumaczone na inne języki; w tej chwili myślę, że jest ich ponad 30 – dodała Tokarczuk, która ma już w dorobku m.in. Nagrodę Literacką Nike (dwukrotnie) oraz Międzynarodową Nagrodą Bookera - najważniejszą brytyjską nagrodę literacką.

W wyemitowanym podczas gali filmie Tokarczuk powiedziała, że język jest dla niej narzędziem. - W swoim pisaniu traktuję język jako narzędzie, jako pewien sposób zahipnotyzowania czytelnika i przede wszystkim przekazania mu tego, co jest poza językiem, i czego nie da się zwerbalizować zbyt prosto, co wykracza poza język. Największym komplementem, jaki mogę usłyszeć od swoich czytelników, jest to, że gdy czytają mój tekst widzą obrazy, doświadczają uczuć, czują jakieś sensoryczne doświadczenia. Myślę, że taka jest rola językowa, która najbardziej mnie fascynuje i pociąga - mówiła nagrodzona pisarka.

W laudacji językoznawca prof. Jerzy Bralczyk podkreślał, że Olga Tokarczuk "daje nam swój język w wielu wartościach - np. daje wspaniałe wrażenie nieodpartej oczywistości rzeczy niezwykłych, magiczność świata wykreowaną przez język, dla opisu którego trzeba znaleźć specjalne terminy; to często mowa niepozornie zależna - tak mówi do nas ktoś, kto nam odpowiada świat jako naturalny, w prostych słowach i zdaniach" - wskazał profesor.

- Mamy szczęście, że Tokarczuk pisze po polsku, ale to język, jak się okazuje, przekładalny (…). Specyficzność językowa oryginału zostaje zachowana w dobrym przekładzie, a do takich ma uprawnione szczęście Olga Tokarczuk - powiedział prof. Bralczyk, konkludując, iż pisarka "należy do wszystkich rodzajów gramatycznych, do wszystkich czasów – dobrze, że i do naszych".

Wśród nagrodzonych w niedzielę Ambasadorów Polszczyzny w poszczególnych kategoriach znaleźli się też m.in. pisarz Szczepan Twardoch, językoznawca prof. Bogusław Wyderka, pisarka i reportażystka Małgorzata Rejmer, autorka popularnych opowiadań i wierszy dla dzieci Agnieszka Frączek, wietnamski językoznawca i tłumacz prof. Thuat Nguyen Chi oraz nieobecny na niedzielnej gali metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś.

Tytuł Ambasadora Polszczyzny przyznawany jest od 11 lat osobom i instytucjom o wybitnych zasługach w krzewieniu pięknej, poprawnej i etycznej polszczyzny. Laureatów wyłania kapituła złożona z członków Rady Języka Polskiego przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk.