Dziennik Gazeta Prawana logo

Tamten listopad

12 listopada 2008, 00:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tamten listopad
Inne
Współczesnych historyków nie bardzo zajmują wypadki roku 1918. Najważniejsze opracowania tego tematu ukazały się jeszcze w PRL. W 90. rocznicę zmartwychwstania państwa polskiego na księgarskie lady trafiły tylko dwie pozycje - na swój sposób ciekawe, lecz z założenia przyczynkarskie.

Każda legenda nieco traci na bliższym poznaniu. W listopadzie 1918 roku "radości z odzyskanego śmietnika" towarzyszyły polityczny i gospodarczy chaos, drożyzna, bezrobocie i bandytyzm. Na warszawskich ulicach trwały nieustanne manifestacje i wiece, z których relacjonowaniem nie nadążała prasa codzienna. Rozpalone głowy uspokoiła dopiero zapowiedź rozpisania wyborów do Sejmu.

"Drogi do niepodległej" to portret roku 1918 ułożony z fragmentów wspomnień i gazetowych wycinków. Fakty, znane z podręczników, przeplatają się z informacjami o ówczesnym repertuarze teatrów, życiu towarzyskim i kulturalnym oraz anonsami w stylu "podejmę każdą pracę". Czytelnik tej ksiażki dowie się, że w kwietniu Warszawą wstrząsnął trzydniowy strajk woźnych, że pod koniec wojny mieszkańcowi stolicy przysługiwały 2 kg chleba na dwa tygodnie, a pierwszy premier Niepodległej Jędrzej Moraczewski przyjmował interesantów we wtorki, czwartki i niedziele od godziny 11 do trzeciej po południu.

Na przekór powiedzeniu, że gdy przemawiają armaty, milczą muzy, 31 marca powstał ZAiKS. Skamandryci uczcili odzyskanie wolności, zakładając kawiarnię pod Pikadorem, zaś moraliści tradycyjnie narzekali na upadek obyczajów (jego przejawem był hucznie obchodzony sylwester oraz "młodzieńcy wałęsający się wieczorami w towarzystwie pensjonarek").

Monografia "Warszawa listopada 1918" ma zupełnie inny charakter. Jej autora zajmują wyłącznie polityczno-militarne aspekty tamtej epoki. Lech Wyszczerski szeroko przedstawia okoliczności, które towarzyszyły wybiciu się Polaków na niepodległość. Na jedenaście rozdziałów tylko trzy opisują, co w krytycznym miesiącu działo się w stolicy.

Wielkość Piłsudskiego polegała na tym, że wziął na siebie odpowiedzialność, której obawiali się inni politycy. Jego przyjazd do Warszawy uniemożliwił realizację awanturniczego planu Edwarda Rydza-Śmigłego zdobywania miasta szturmem przez nieliczne i kiepsko uzbrojone oddziały stacjonujące w Lublinie. Komendant, a wkrótce naczelnik, oszczędził stolicy kolejnej insurekcji, przekonując niemieckich okupantów, by po dobroci oddali broń i wrócili do domu.

Obie książki nie roszczą sobie pretensji do nowych interpretacji, bazują na znanym od dawna materiale źródłowym. Ani okrągła rocznica, ani tak zwana polityka historyczna nie wpłynęły mobilizująco na naszych dziejopisów. Pozostaje mieć nadzieję, że przed rokiem 2018, gdy będziemy hucznie obchodzić stulecie odzyskania suwrenności, za pióro chwyci jakiś utalentowany cudzoziemiec.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj