Dziennik.pl logo

Ciało i przemoc. Dlaczego kibolstwo jednoczy?

1 stycznia 2022, 14:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kibole
<p>Kibole</p>/shutterstock
Kibolstwo jednoczy, a po tym akcie zjednoczenia nie ma już sensu dociekać, kim jesteś i skąd się wziąłeś.

Brytyjczycy są zazwyczaj niezastąpieni w analizowaniu społecznej specyfiki własnego grajdoła, już to ze względu na specyficzny klasowy instynkt tamtejszej kultury, już to z uwagi na - praktycznie rzecz biorąc - odwieczność swojej klasy robotniczej (rewolucja przemysłowa na Wyspach zaczęła się ponad 200 lat temu). Są jednak pewne książki, które musieli za Brytyjczyków napisać Amerykanie. Przykład pierwszy z brzegu: „Zapiski z małej wyspy” Billa Brysona, klasyk literatury podróżniczej lat 90. zeszłego wieku, udowadniający, że spacer do supermarketu bądź nocleg w pensjonacie mogą być przygodami na miarę wyprawy do amazońskiej puszczy; bezpretensjonalna satyra na Anglię sporządzona piórem Brysona tym właśnie się wyróżnia, że nie interesują jej klasowe obsesje Anglików.

Wspominam o „Zapiskach…”, bo „Między kibolami” Billa Buforda ma w sobie podobnego rodzaju prześmiewczy dystans. Buford - dziennikarz, Amerykanin z Kalifornii - od końca lat 70. przez ponad dekadę mieszkał i pracował w Wielkiej Brytanii. Tak się składa, że ów okres był zarazem „złotą” erą brytyjskiego kibolstwa, zwieńczoną tragediami na stadionach Heysel (1986) i Hillsborough (1989). Jako przybysz ze Stanów Zjednoczonych, Buford szybko musiał zdać sobie sprawę z pewnego paradoksu: w USA, kraju wysokiej przestępczości, skrajnych nierówności i napięć na tle rasowym, najbezpieczniejszym w zasadzie miejscem publicznym były stadiony podczas wielkich imprez sportowych. W Wielkiej Brytanii, względnie spokojnej, mieszczańskiej, tradycjonalistycznej, dbającej o społeczne decorum, hordy młodych mężczyzn w każdą sobotę - przed i po kolejce meczów ligowych - demolowały nie tylko stadiony, lecz także pociągi, dworce, pasaże handlowe i kameralne miejskie dzielnice. Znajomi Buforda traktowali zaś te eksplozje agresji obojętnie, jakby to były nieuniknione zjawiska klimatyczne.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj