"Starsi panowie, starsi panowie dwaj, już szron na głowie, nie to zdrowie, a w sercach ciągle maj. I ta trwoga, trwoga, trudna rada, że się nie wie czy się człowiek dla dam nada. Ale z drugiej strony chwili takiej wdzięk, gdy rozwieje dana dama taki lęk" - śpiewali Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.

Po raz pierwszy telewidzowie usłyszeli tę piosenkę - która stała się znakiem rozpoznawczym jednego z najlepszych polskich powojennych kabaretów - w programie emitowanym ze studia TVP przy Placu Powstańców Warszawy 16 października 1958 roku. A potem przez osiem lat, do 1966 r., w porze nadawania autorskiego kabaretu Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego pustoszały ulice. Ludzie zasiadali przed telewizorami, aby obejrzeć program pełen poezji, lirycznych piosenek, wyrafinowanego żartu oraz pogodnego humoru i zobaczyć dżentelmenów w cylindrach, którzy czarowali charyzmą, lekką melancholią i niedzisiejszym spojrzeniem na świat.

Był to niepowtarzalny twórczy duet literacko-kompozytorski. Świetne teksty, pełne wykwintnego humoru, liryzmu i metafor tworzył Jeremi Przybora. "Przyświecała mi idea rozerwania się, zabawienia siebie i naszych odbiorców przez oderwanie się od szarej, nudnej, brzydkiej codzienności, od panoszącego się wokół nas prostactwa" - pisał Przybora. A muzykę do tych tekstów, przyjemnie wpadającą w ucho od pierwszych nut, komponował Jerzy Wasowski.

Byli autorami takich przebojów jak: "Wesołe jest życie staruszka", "Bo we mnie jest seks", "Kaziu, zakochaj się". Jerzy Wasowski skomponował wszystkie piosenki, jakie zostały wykonane w kabarecie. Nie ma jednak jasności, ile ich było. Rozstrzyga to Ewa Bukowiecka, która pisze: „Wszystkich piosenek Starszych Panów jest aż 144 (…) W 2000 roku zostały wydane przez Polskie Radio jako kompletne archiwum twórczości Kabaretu”.

Wiele cytatów zaczerpniętych z piosenek Kabaretu Starszych Panów przeszło do współczesnej polszczyzny. To, że o podejrzanych typach mówimy dzisiaj "tanie dranie", wiemy, że ważne jest "by żądz moc móc wzmóc" i że "życie czasem nie jest cudne, ale przecież mam piosenkę" oraz że "piosenka jest dobra na wszystko" zawdzięczamy właśnie ich utworom, po dziś chętnie słuchanym i nadal cieszącym się wielką popularnością.

"Gdyby Jeremi Przybora pisał np. po francusku, to wymieniano by Go jednym tchem obok Brassensa, Brela czy Viana" – pisał Wojciech Młynarski we wstępie do "Piosenek prawie wszystkich" Przybory.

"Humor Starszych Panów przyzwyczajał publiczność, że dowcip nie musi być do śmiechu, ale może być do lekkiego, zamyślonego uśmiechu. To także jakaś wieloletnia akcja przeobrażania polskiego poczucia humoru, akcja podwyższania poziomu kultury towarzyskiej" – pisał z kolei Kazimierz Dębnicki. Fenomen Kabaretu Starszych Panów polegał jednak na tym, że nie tylko inteligencja siadała przed telewizorami. Klasa robotnicza bawiła się podczas skeczów i piosenek równie dobrze.

Właśnie taka publiczność od razu pokochała postać Galikatesa, który w skeczu o optymistycznych perspektywach handlu zapewniał: "Z golonego agrestu – krajowych rodzynek - 40 ton już wkrótce rzucimy na rynek. Do lewych mankietów trzy miliony spinek, do prawych za trok tyleż rzucimy na rynek. Czarnymi majtkami dla smutnych dziewczynek w tym roku formalnie zarzucimy rynek". I zaraz dla zmiany nastroju Starsi Panowie śpiewali: „Z rozkoszy tego świata ilości niepomiernej zostanie nam po latach herbaty szklanka wiernej. Dopóki ciebie, ciebie nam pić, dopóty, dopóty jak w niebie nam żyć, herbatko, herbatko, herbatko…”.

I skecz, i piosenka pochodzą z pierwszego „Wieczór I – Popołudnie Starszych Panów”, w którym wystąpili Barbara Fijewska, Andrzej Bogucki, Wieńczysław Gliński oraz Jerzy Wasowski i Jeremi Przybora.

Tu Kabarecik Starszych Panów, tzn. przyjaciela i mój – przedstawili się twórcy kabaretu. - Jesteśmy ładni, starannie ubrani: ciemne żakiety, sztuczkowe spodnie, jasne kamizelki i getry, perłowe plastrony z perłą. Do tego jesteśmy przystojni. Jeden z nas z włosami przyprószonymi siwizną, drugi z głową przyprószoną włosami. I tak pogwizdujemy sobie i tak toniemy we wspomnieniach” – mówili Starsi Panowie, którzy wówczas aż tacy starsi nie byli – mieli obaj około czterdziestki.

Byli tacy widzowie, którzy urzeczeni wdziękiem i stylem Starszych Panów z oglądania Kabaretu robili wydarzenie: „Znałam rodzinkę, która na ten jeden uroczysty wieczór przebierała się w wytworne stroje, zapalała świece i dopiero tak przygotowana zasiadała przed telewizorem” - pisała Agnieszka Osiecka.

W programach Kabaretu występowali najlepsi aktorzy tamtych czasów, m.in. Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Kalina Jędrusik, Aleksandra Śląska, Krystyna Sienkiewicz, Zofia Kucówna, Wiesław Gołas, Mieczysław Czechowicz, Wiesław Michnikowski, Edward Dziewoński, Tadeusz Olsza, Czesław Roszkowski, Bohdan Łazuka, Jarema Stępowski, Zdzisław Leśniak i Bronisław Pawlik oraz - rzecz jasna - Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski.

Myśmy się świetnie bawili i lubili. Jeśli kogoś nie było na planie, to stał za kulisami lub za kamerą, bo nikomu do głowy, by nie przyszło odwrócić się plecami albo pójść do garderoby. Musiałam to widzieć! To była magia” – wspominała Barbara Krafftówna w filmie ”Notacje”.

W latach 1958-1966 wyemitowano szesnaście odcinków Kabaretu Starszych Panów. Każdy z programów, zwanych Wieczorami Starszych Panów, miał swój tytuł: „Popołudnie Starszych Panów” (16 października 1958); „Wieczór Starszych Panów” (6 czerwca 1959); „Jesienna noc” (24 października 1959); „Kaloryfeeria” (30 stycznia 1960); „Druga wiosna” (14 maja 1960); „Smuteczek” (29 października 1960); „Zielony karnawał” (20 maja 1961);”Niepotrzebni mogą podejść” (4 listopada 1961); „Zupełnie inna historia” (17 marca 1962); „Niespodziewany koniec lata” (27 października 1962); „Kwitnące szczeble” (6 kwietnia 1963); „Nieznani sprawcy” (12 kwietnia 1964); „Przerwa w podróży” (26 września); „14 ¾” (12 czerwca 1965); „Ostatni naiwni” (11 grudnia 1965); „Zaopiekujcie się Leonem” (22 lipca 1966).

Po ośmiu latach działalności Kabaretu, Przybora i Wasowski stworzyli dodatkowo dwuletni cykl „Divertimento”; Wasowski nie pojawiał się już na ekranie – swoją rolę ograniczył jedynie do komponowania muzyki. Były jeszcze „Opowieści Starszego Pana”, „Kabaret Jeszcze Starszych Panów”.