"Dzielę z Polską bardzo dużo historii. Pochodzę z Jugosławii, czyli kraju, który był państwem komunistycznym. Dzielę więc z państwem dziedzictwo - zarówno historyczne, jak i duchowe. Moi rodzice byli partyzantami, walczyli podczas wojny o wolność kraju. Wychowała mnie babcia, która była bardzo religijną osobą, więc spędzałam z nią całe dnie w kościele, chociaż nie można było tego robić, bo komunizm nie popierał budowania kościołów oraz obrzędów religijnych" - mówiła Abramović w Toruniu. Dodała, że stworzyła ją "mieszanka duchowości i polityczności komunistycznej".

"Ta wystawa nosi tytuł +Do czysta+, to moja osobista opowieść. Artysta ma za zadanie zagłębić się w samego siebie. Im głębiej dojdzie do siebie, do swojego wnętrza - tym bardziej uniwersalne stanie się jego przesłanie" - mówiła artystka. Przyznała, że nie chciała tworzyć typowej, zwykłej retrospektywy, bo "ona jest bardzo smutna". "Można przywołać retrospektywnie prace i po prostu chyba umrzeć" - mówiła. "To, co zobaczą państwo na wystawie to efekt 50 lat mojej pracy. Pracowałam bardzo ciężko, bo jestem pracoholiczką. Moje motto w życiu jest proste: jeżeli powiecie mi nie, to będzie to dopiero początek" - stwierdziła Abramović.

Wskazała, że gdy widzi mur, ma wewnętrzną chęć przebicia się przez niego.

"Chodzi w tej wystawie o poszukiwanie najlepszych cząstek, najlepszych prac. Chodzi o wybranie esencji swojej pracy. To oczyszczenie emocjonalne, fizyczne i mentalne. Co z tego państwa sobie wybiorą, zależy od państwa" - stwierdziła Abramovic.

Przyznała, że urodziła się artystką. "Moim zadaniem, jako artystki nie jest przekazanie państwu 100 procent, bo 100 procent nie wystarczy. Moja praca polega na tym, żeby przekazać państwu 150 procent, bo te 50 procent stanowi tę całą różnice, bo to dzięki nim staje się cała magia" - powiedziała.

"Do czysta" to przekrojowa wystawa poświęcona twórczości Mariny Abramović – działającej od około pięciu dekad wybitnej artystki, ikony performansu i niezwykłej postaci świata sztuki współczesnej. Wystawa realizowana jest we współpracy z Moderna Museet w Sztokholmie, Muzeum Sztuki Współczesnej Louisiana w Humlebek i Bundeskunsthalle w Bonn. Międzynarodowy projekt "The Cleaner"” pozwala europejskiej publiczności zapoznać się z twórczością Abramović, jak i wziąć udział w proponowanych przez nią działaniach - toruńskie CSW przeprowadziło nabór osób, które chcą uczestniczyć w wystawowych projektach. Polska jest jedynym krajem w naszej części Europy, który uczestniczy w tym tournee. Kolejna wystawa odbędzie się w rodzinnym mieście artystki - Belgradzie.

Na prezentowaną w Toruniu wystawę składa się ok. 120 dzieł, począwszy od prac pochodzących z lat 60. na współczesnych realizacjach skończywszy. Organizatorzy zrekonstruują także niektóre performatywne akcje Abramović, które będą prezentowane na żywo podczas pokazu, tuż obok rysunków, obrazów, rzeźb, obiektów, fotografii, filmów wideo oraz elementów archiwalnych. Marina Abramović pochodząca z Serbii artystka intermedialna, która w swojej sztuce stara się przekroczyć fizyczne i psychiczne ograniczenia ciała, bada możliwości umysłu i związek zachodzący między artystą a widownią. Działania Abramović uważane są za fundament sztuki współczesnej. Jej radykalna postawa twórcza od zawsze poruszała widzów, niekiedy wywoływała też kontrowersje. O Abramović pisze się: „nieustraszona, radykalna, nonkonformistyczna”, artystka często czyni narzędziem sztuki własne ciało, eksperymentuje z bólem, obrzydzeniem, wytrzymałością na bodźce.

Wystawa oraz jej finansowanie wzbudziły sporo kontrowersji, o których pisały media. Tygodnik "Najwyższy czas", powołując się na niewymienianych z nazwiska "krytyków" Abramowić, napisał że artystka "przyjęła okultyzm jako sztukę performansu". "Na swoich wystawach prezentuje skandaliczne prace, a na scenie wykonuje różne +obrzędy+ o tematyce satanistycznej, sięgając do magii, okultyzmu i szamanizmu. Ponadto artystka sama opowiada o przebytej podróży… przez piekło. Wtedy to miała doświadczyć +oświecenia+. Te wydarzenia zostawiły wyraźne piętno na jej +twórczości+" - pisze "Najwyższy Czas" i zapowiada zaplanowaną na 8 marca przez Krucjatę Różańcową za Ojczyznę modlitwę różańcową wokół budynku Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu w czasie wernisażu wystawy. W środę resort kultury poinformował, że "odmówił dotacji celowej na wystawę retrospektywną i cykl performansów Mariny Abramović w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu". "Instytucja bezpodstawnie wykorzystała logotyp MKiDN w zaproszeniu na wydarzenie w sposób mogący sugerować, że MKiDN jest jednym ze współorganizatorów wystawy. Ministerstwo dwukrotnie, w 2017 i 2018 r., odrzuciło wniosek CSW o dotację na organizację wystawy" - podało MKiDN.

Wcześniej na konferencji prasowej Abramović mówiła, że wszystko, co przedstawia jest jej prawdziwą historią, a w jej życiu artystycznym jest wiele elementów zaczerpniętych z wyobraźni, a pogłoski o jej rzekomym satanizmie wynikają z niezrozumienia tego, co prezentuje w ramach performansów. Dodała, że musi tę sprawę zawsze tłumaczyć, zawsze odnosić się do pogłosek, które opierają się na tym, co robiła, jako performerka. "To jest straszne, że to się dzieje" - oceniła.

Dyrektor CSW Wacław Kuczma zauważył w czwartek na konferencji, że nigdy nie mówił, iż ministerstwo współfinansuje tę wystawę. Zaprosił wszystkich protestujących i sprzeciwiających się wystawie do CSW i zapewnił, że chętnie ich po niej oprowadzi. "To co pojawia się w mailach przesyłanych dziennikarzom o tej wystawie wynika z niewiedzy. Jeżeli się czegoś nie widziało, nie wie, o co w tym chodzi, czego to dotyka, jakich to sięgnąć emocji, to trudno pisać sensownie" - dodał Kuczma.

Od 2005 r. Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu jest instytucją kultury współprowadzoną przez gminę miasta Toruń, marszałka województwa kujawsko-pomorskiego oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Głównym organizatorem CSW jest gmina miasta Toruń.