Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto tu właściwie jest wariatem? Netflix kręci prequel "Lotu nad kukułczym gniazdem"

3 marca 2019, 18:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Lot nad kukułczym gniazdem"
"Lot nad kukułczym gniazdem"/Media
Serwis Netflix zapowiedział realizację serialu „Ratched” – prequela „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Warto przypomnieć sobie, skąd wzięła się powieść Kena Keseya i jej późniejsza oscarowa ekranizacja.

Ken Kesey był bardzo obiecującym zapaśnikiem – w szkole średniej i koledżu osiągał tak znakomite wyniki, że przyglądano mu się pod kątem powołania do kadry olimpijskiej. Także na Uniwersytecie Oregońskim (studiował na kierunku „speech and communication”) miał prestiżowe sportowe stypendium i znacznie częściej wygrywał, niż przegrywał. Jednak Kesey był zapaśnikiem nietypowym: lubił czytać i chodzić do kina, szczególnie na westerny, a gdy skończył 20 lat, uznał, że zostanie pisarzem.

Na północnokalifornijskim Uniwersytecie Stanforda uczęszczał do Centrum Pisania Kreatywnego (Creative Writing Center), choć kierownictwo tej instytucji wątpiło w jego umiejętności – dyrektor CWC Wallace Stegner zwykł mawiać o Keseyu, że to „typ wybitnie utalentowanego analfabety” i co roku odmawiał mu wsparcia stypendialnego. We wspomnieniach ludzi z tamtego środowiska jak refren powtarza się fraza, że raczej nie postawiliby wówczas majątku na literacką karierę Keseya. Jego debiutanckiej powieści „Zoo”, inicjacyjnej historii o środowisku bitników – z których wielu poznał osobiście (zaczytywał się też „W drodze” Kerouaca i „Nagim lunchem” Burroughsa) – nikt nie chciał wydać.

Tak. To wiem na pewno. Nasz oddział jest warsztatem naprawczym Kombinatu. Tu, w szpitalu, usuwa się usterki nabyte w miastach, w kościołach i w szkołach. Kiedy naprawiony wyrób powraca do społeczeństwa – zupełnie jak nowy, a czasem lepszy od nowego – szczęście rozsadza serce Wielkiej Oddziałowej

Nikt chyba nie przypuszczał, że ten zwalisty, nieokrzesany chłopak już za chwilę napisze jedną z najsłynniejszych amerykańskich powieści XX wieku. A za parę kolejnych lat znajdzie się nagle w epicentrum kontrkulturowo-psychodelicznej rewolucji, jeżdżąc po Stanach Zjednoczonych starym szkolnym autobusem pod szyldem „Merry Pranksters” („Wesołych Figlarzy”) z kolorową bandą przyjaciół, krewnych i znajomych, zapraszając chętnych na rekreacyjne sesje narkotykowe – co opisze Tom Wolfe w swoim nie mniej słynnym reportażu „Próba kwasu w elektrycznej oranżadzie” (1968).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj