Dziennik Gazeta Prawana logo

Siłaczka rzuca bomby. Tajemnicza kobieta i zamach na carskiego generała

21 czerwca 2020, 17:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Książki w bibliotece
<p>Książki w bibliotece</p>/fot. Shutterstock
Bohaterka noweli Stefana Żeromskiego była członkinią terrorystycznej Organizacji Bojowej PPS. Ciśnięte przez nią ładunki eksplodowały w centrum Warszawy.

Około godz. 13 samochód gen. Lwa Uthoffa skręcił w ul. Świę- tokrzyską. Był to widok osobliwy, bo w październiku 1909 r. aut na warszawskich ulicach właściwie się nie widywało, a na pewno nie najnowszego modelu Opla, o wzmocnionej dodatkowo karoserii. Ale Uthoff był współpracownikiem gubernatora Gieorgija Skałona i stać go było na takie ekstrawagancje jak własny automobil.

Kiedy tylko pojazd wjechał w Świętokrzyską, ulicą wstrząsnął huk. Auto uniosło się i stanęło w płomieniach, zaś siła eksplozji zmiotła z chodnika tłum przechodniów, ciskając nimi o ściany okolicznych domów. "Kuryer Warszawski” relacjonował: "Samochód płonął jak pudło drewniane. W pobliżu na chodnikach i na bruku ulicznym wiło się w boleści kilkanaście osób pokaleczonych. Pomiędzy nimi leżał jakiś mężczyzna nieruchomy. Na chodniku leżały zwłoki mężczyzny”. Bardziej drobiazgowy był korespondent "Nowej Reformy”: "Przypadek zrządził, że w tejże właśnie chwili przechodziłem z ulicy Mazowieckiej na plac Warecki przez Świętokrzyską i byłem świadkiem epizodów, które rozegrały się po wybuchu. Brzęk wylatujących szyb, jęk i krzyk rannych, tłumy publiczności uciekające w popłochu i inne, prące na miejsce katastrofy stworzyły jedną ze scen dantejskich. Trzynaście osób ciężko rannych, wiele osób mniej poszkodowanych z pośród przechodniów, dorożkami udały się do domów, tak, iż faktyczna ilość rannych jest znacznie większa”.

Zupełnym przypadkiem gen. Uthoff i jego współpasażerowie przeżyli eksplozję – chwilę wcześniej opuścili pojazd zaniepokojeni dziwnymi odgłosami dobywającymi się z silnika. Być może byli nawet przekonani, że wybuch spowodowała usterka techniczna samochodu. Dopiero po kilku dniach i po zbadaniu incydentu przez żandarmerię "Warszawskij dniewnik” przedstawił ostateczną wersję: "Według zeznań niektórych świadków bombę rzuciła niewiadomego nazwiska kobieta z balkonu przeciwległego domu; zamieszkiwała tam za podrobionym paszportem w pokojach umeblowanych. Po wybuchu zbiegła”.

Policja nigdy nie ustaliła personaliów tajemniczej kobiety. Gdyby żandarmom to się udało, byliby zapewne nie mniej zaskoczeni niż większość jej znajomych i przyjaciół. Bombę rzuciła Faustyna Morzycka, pierwowzór Stasi Bozowskiej z popularnej już wówczas noweli "Siłaczka” Stefana Żeromskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj