Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie tylko Syrenka w mieszkaniu na Woli. Picasso zostawił w Warszawie coś jeszcze...

12 listopada 2017, 09:08
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Woskowa postać Pabla Picasssa
Woskowa postać Pabla Picasssa/Shutterstock
Gdyby ta historia potoczyła się nieco inaczej, moglibyśmy mieć w Polsce jedno z najbardziej nietypowych dzieł w twórczości Picassa. Artysta tuż po wojnie w czasie pobytu w Polsce w nowo wybudowanym mieszkaniu na warszawskiej Woli naszkicował na ścianie Syrenkę. O ile jej dalsze, tragiczne losy są udokumentowane, o tyle nikt nie wie, co stało się z jej mniejszą siostrą, również autorstwa Picassa. Właśnie dlatego Muzeum Warszawy prosi o pomoc.

Picasso w Warszawie

To była dla genialnego artysty pierwsza w jego życiu podróż samolotem. Powodem przyjazdu Picassa do Polski był zorganizowany w roku 1948 Kongres Intelektualistów we Wrocławiu. Na Dolny Śląsk przyjechali też wtedy również: Bertrand Russell i Julien Huxley, Paul Sartre, Irene Joliot-Curie i kilkuset innych delegatów z całego świata.

Ale to Picasso był dla prasy i publiczności największą sensacją. Jak wspominał na łamach "Gazety Wyborczej" Krzysztof Teodor Toeplitz, jego pobyt, przewidziany początkowo na trzy dni, przedłużono do dwóch tygodni pod pretekstem wręczenia mu przez Bolesława Bieruta jednego z najwyższych odznaczeń państwowych. Malarza zawieziono do Krakowa i do Warszawy, gdzie jego opiekunami byli m.in. jego przyjaciele, architekci Helena i Szymon Syrkusowie.

To właśnie w ich pracowni rzuciły się artyście w oczy rysunki i plany warszawskiego osiedla WSM na Kole. Picasso poprosił, aby zawieźć go na plac budowy. Stało się to 3 września 1948 roku. Malarzowi spodobało się użycie płyt produkowanych z warszawskiego gruzu do budowy nowych domów.

Picasso chciał się wpisać do księgi pamiątkowej, której jednak na budowie osiedla nie było. To wtedy zdecydował, że mimo to jakiś ślad po sobie zostawi. Wyciągnął z kieszeni węgiel i na ścianie przeznaczonego do odbioru mieszkania narysował wielką warszawską Syrenkę z młotem, zamiast miecza, w dłoni.

- miała powiedzieć potem Helena Syrkusowa według relacji Toeplitza.

To, kto otrzymał mieszczące się przy ul. Deotymy 48 mieszkanie z Syrenką, odkrył po latach reporter "Polityki". Pani Franciszka Sawicka-Prószyńska zamieszkała tam z mężem, który schorowany powrócił z obozu. Mieszkanie obejmowało kuchnię i pokój z alkową, w której na jednej ze ścian Picasso ulokował swą Syrenkę. Rysunek rzeczywiście był sporych rozmiarów - 1,8 na 1,7 metra.

10547886-reprodukcja-szkicu-picassa.jpg
Reprodukcja szkicu Picassa

Jak opowiadała reporterowi "Polityki" właścicielka mieszkania, stało się ono celem nieustających wycieczek. Przyjeżdżali górnicy, wycieczki szkolne, któregoś dnia przyszedł nawet Bierut z asystą.

- opowiadała Sawicka.

Śmierć Syrenki

Po pięciu latach właścicielka mieszkania przy ul. Deotymy odetchnęła. Krzysztof Teodor Toeplitz cytował treść pisma, które otrzymała:

"Ob. Franciszka Sawicka.
Zarząd WSM nie stawia przeszkód w odnowieniu lokalu nr 28 przy ul. Deotymy 48 i wyraża zgodę na zamalowanie Syreny wymalowanej na ścianie pokoju przez artystę malarza Pikacco (pisownia oryginalna!). Polecenie telefoniczne tow. Wyrzykowskiego w dniu 12.VIII.1953.
WSM Osiedlowe Warsztaty Naprawcze nr 2 na Kole".

I stało się. - - wspominała po latach Sawicka, a jej słowa cytowała m.in. "Gazeta Wyborcza".

Ale była też druga syrenka

Rysunek w mieszaniu na Kole nie był jedynym, jaki Picasso wykonał w czasie pobytu w Warszawie. Podczas uroczystego obiadu u prezydenta miasta Stanisława Tołwińskiego, na prośbę jego małżonki, artysta naszkicował podobiznę kolejnej syrenki w ich rodzinnym albumie. Postać pół-kobiety, pół-ryby różniła się w szczegółach od tej wolskiej. Poza tym była, rzecz jasna, znacznie mniejsza (21 × 29 cm).

Być może trudno w to uwierzyć, ale tej syrenki też dziś nie ma. Za poszukiwania zabrało się Muzeum Warszawy. Zadanie nie jest łatwe, bo oprócz tego, że księga istniała, nic więcej o niej nie wiadomo. Dlatego kierownictwo Muzeum apeluje do warszawiaków o pomoc...

Szkice Picassa stały się elementem wystawy w Muzeum Sztuki Współczesnej. „Syrena herbem twym zwodnicza“ była opowieścią o kulturowych znaczeniach symbolu Warszawy i jego uniwersalności. Tytuł wystawy nawiązywał do wiersza „Dedykacja” Cypriana Kamila Norwida z 1866 roku, będącego osobistą inwokacją do Warszawy („młodości mej stolico…”) i przypomnieniem mitologicznej syreny jako niebezpiecznej hybrydy człowieka i zwierzęcia (oryginalnie ptak z głową kobiety), uwodzącej żeglarzy śpiewem i wiodącej ku zatraceniu.

Poszukiwania syrenki są główną intrygą w polskim filmie "Tarapaty". Bohaterowie wpadają na jej trop w jednej z warszawskich kamienic.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj