Dziennik Gazeta Prawana logo

Kamiński do Mazurka: Ja tu jestem tylko cieciem, dozorcą w wielkiej świątyni, jaką jest dla mnie teatr

6 lipca 2017, 21:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Emilian Kamiński, fot. Darek Golik
Emilian Kamiński, fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
Teatr, także mój teatr, jest dla mnie świątynią. Ja się nigdy nie nazwę kapłanem, jestem na to za mikry, za mały, za głupi. Ja tu jestem tylko cieciem, dozorcą w wielkiej świątyni, jaką jest dla mnie teatr - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem, Emilian Kamiński, aktor i reżyser teatralny, wokalista, pisarz. Założyciel Fundacji Atut i Teatru Kamienica.

Mówili mi: Emilian jest bardzo prawicowy, konserwatywny.
Jeśli pyta pan w kontekście polityki, to jestem z partii Teatr Kamienica i jestem jej wierny. Rosną nowe pokolenia ludzi i musimy im coś mądrego po sobie zostawić. Wierzę w teatr, który nie odbiera chęci do życia. Daje wzruszenie, radość i siły dla widza, do zmagań z codziennością. Jestem u prawnika, załatwiam jakieś sprawy i słyszę: „Pan prowadzi teatr?”. „Tak, zapraszam.” „A nie, wie pan, ja do teatru już nie pójdę”. I to mnie zaskoczyło, pan z klasą, wykształcony, znał mojego ukochanego profesora Aleksandra Bardiniego i taka deklaracja? Od słowa do słowa i okazało się, że był z żoną w teatrze – jak ty to nazywasz – awangardowym i wyszedł zdruzgotany. „Proszę pana, to było obrzydliwe, było jak w klubie porno. Do takiego teatru ja nie chcę chodzić”. To ja się pytam: tego chcemy? Po to mam łamać obyczaje, żeby obrazić widza i wypędzić go z teatru? To dla kogo będę grał?

Pan? Dla swoich widzów, a…
Tamci dla swoich? Oczywiście, że taki teatr „obnażony” również znajdzie swoich widzów, dlatego powinien być prywatny. Niech wystawia za własne pieniądze. Tak jak mój. Bo jeśli nie, to trzeba spytać podatników, czy się na to godzą? Czy chcą płacić za taki teatr?

Paweł Łysak, Paweł Demirski czy Jan Klata powiedzą panu, że pieniądze podatnika powinny iść na teatr artystyczny, taki jak ich, a nie na pańską mieszczańską komercję.
Doceniam dobrą awangardę i nie deprecjonuję ich twórczości. Ale mam duże wątpliwości do awangardowej komercji. Puszczamy oko do widza, że to prawdziwa sztuka, awangarda – i nie musimy się martwić o jakość tego, co robimy.

Teatr stał się polem konfliktów. Ostatnio wszyscy kłócili się o „Klątwę”.
Ja nie poszedłem, bo się boję o swoje reakcje… Stanąłbym w obronie ojca i nie ręczę za siebie.

Ojca?
Dla mnie Jan Paweł II jest kimś wyjątkowym, po prostu świętym. Działałem w opozycji i wiem, że to papieżowi zawdzięczamy, że jesteśmy dziś wolni. I nie można obrażać tak ważnej dla Polski i świata osoby. Nie wolno. Niech oni sobie w tym spektaklu robią, co chcą, trudno, ale tego świętego nie wolno im tykać, tak czuję.

Już widzę, co by pan tam narobił…
Tak, mam krewki charakter i zawsze mówię to, co myślę i czuję, dlatego mam wielu antagonistów. Kiedyś rzuciłem się na jednego reżysera, który obraził moją mamę, a dziś nie przebierałbym w słowach, kiedy ktoś tak poniża moim zdaniem Duchowego Ojca wolnej Polski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj