Dziennik Gazeta Prawana logo

Warszawa to nie Salzburg. Sztuka pod kroplówką finansów publicznych

18 listopada 2018, 16:32
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
opera
opera/Shutterstock
Ponad 40 mln zł rocznie kosztuje podatników utrzymanie dwóch teatrów operowych w Warszawie – po tym jak z jednej zadłużonej instytucji zrobiono dwie. Obie funkcjonują pod kroplówką finansów publicznych. Żadna nie jest artystyczną wizytówką stolicy.

Przez pół wieku Warszawska Opera Kameralna (WOK) interesowała tylko entuzjastów sztuki. Najważniejszy był Mozart, Rossini czy Monteverdi. Jednak sześć lat temu jej muzycy wyszli na ulicę – zagrali na pikiecie pod pomnikiem Kopernika na Nowym Świecie. Nad instrumentami powiewał transparent z dramatycznym apelem do ministra kultury: "Tylko Pan może nas uratować!". Ówczesny szef tego resortu Bogdan Zdrojewski musiał też wysłuchać "Requiem" Mozarta pod oknami swego urzędu na Krakowskim Przedmieściu. Po tym jak samorząd województwa mazowieckiego, któremu WOK podlega, zmniejszył tej instytucji dotację (z ok. 19 mln zł w 2011 r. do ok. 18 mln zł w 2015 r. i do 16 mln zł w 2016 r.), na muzyków padł blady strach. Wieszczono grupowe zwolnienia, obniżki wynagrodzeń i odwołanie premier. Domagano się od ministra, by nie dopuścił do likwidacji opery.

Dramat WOK trwał latami: pracownicy narzekali na brak podwyżek i na coraz mniej ekstra płatnych koncertów zagranicznych; z kolei finansujący instytucję samorząd zarzucał jej nadmierne koszty wynagrodzeń. Przeprowadzona między marcem a kwietniem 2012 r. kontrola z nadzorującego instytucję urzędu marszałkowskiego wykazała m.in. płacowe nadużycia – prawie trzy czwarte kosztów utrzymania szło na pensje dla artystów często nieobecnych na próbach i koncertach. Publiczność pozostawała wierna, ale nigdy nie dawało się zapełnić 160 miejsc na widowni. I nagle, mniej więcej przed rokiem, doszło do kadrowego trzęsienia ziemi. Desygnowana przez władze samorządowe Mazowsza na dyrektorkę WOK Alicja Węgorzewska-Whiskerd przeprowadziła wiosną 2017 r. grupowe zwolnienia – pracę straciło prawie 150 osób. Związki zawodowe toczyły wielomiesięczne boje o pracowników. Podczas rozmów z nową dyrekcją przewodniczący operowej Solidarności miał nawet stracić przytomność. Jednak kadrowy nóż był już w użyciu. Wycięto m.in. orkiestrę Sinfonietta.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj