Andrzej Przywara, krytyk sztuki

Mam mieszane uczucia co do tego rankingu na najgorszy pomnik. Polski masochizm. Narzekanie z którego niewiele wynika. Pomniki postawiono w "słusznej sprawie" są z brązu wiec nic i nikt ich nie ruszy. Są wstrząsająco brzydkie i z tą narodową brzydotą w Warszawie musimy żyć na co dzień. Proponuję się już tak nie katować i nie wznosić kolejnych krzyży nawet o najbardziej doskonałych proporcjach.

  1. Pomnik poległym i pomordowanym na wschodzie (1995 Ul. Muranowska)
  2. Pomnik Romana Dmowskiego (2006, Aleja Szucha)
  3. Pomnik Janusza Korczaka (2006, przy Pałacu Kultury)
Łukasz Gorczyca, krytyk sztuki

Pomnik Piotra Skargi w Krakowie (ul. Grodzka) - kuriozalna, waląca się na przechodniów figura, która szpeci piękna, zabytkową przestrzeń architektoniczną przed kościołem św. Piotra i Pawła. Pomnik De Gaulle'a w Warszawie (rondo de Gaulle'a) - nie dość, że to banalna replika paryskiego pomnika, to jeszcze niefortunnie usytuowana. Nie wiadomo tez jaki był powód ufundowania tego monumentu poza nazwa ronda. Miałkość tego tworu pogłębia dodatkowo sąsiedztwo najlepszego współczesnego pomnika Warszawy czyli palmy Joanny Rajkowski Pomnik Pomordowanym na Wschodzie przy Andersa/Stawki w Warszawie - po prostu przerażająca struktura. Z działu papieskiego - nie umiem wskazać żadnego, uważam że wszystkie są jednakowo złe, dobitnie ukazując polską chorobę pomnikową i hipokryzję - nie mieści mi się w głowie, ze można stawiać pomniki nawet wbrew woli osoby, którą mają uhonorować (Wojtyła życzył sobie wznoszenie „żywych pomników" - ile pieniędzy zużyto już na wystawione wbrew jego woli spiżowe monumenty? Kandydatura a rebour - chodzi nie o którykolwiek z nowo wzniesionych pomników, ale jeden z wielu starszych, które skazuje się na zagładę - pomnik utrwalaczy władzy ludzy ludowej Władysława Hasiora pod Czorsztynem. Formalnie, to jedno z najbardziej niezwykłych dzieł pomnikowych minionego stulecia. Brak jakiejkolwiek dyskusji co robić z taką „niewygodną” spuścizną - zamiast szukać dobrych rozwiązań i zabezpieczać dzieła istotne artystycznie, pozostawia się je powolnej dewastacji.

Anna Theiss, krytyk sztuki DZIENNIKA
  1. Pomnik Stefana Starzyńskiego na pl. Bankowym (Andrzej Rewers) Długo trzeba by szukać przykładu bardziej dosłownej metaforyki. Dzielnice Warszawy tworzą sylwetkę prezydenta. Efekt warszawiacy nazywają "łowiczanką".
  2. Eros bendato na krakowskim rynku (Igor Mitoraj) Gigantyczna rzeźba dekoracyjna. Zabandażowana głowa Erosa najpierw miała stanąć na skwerze przed Galerią Krakowską. Ostatecznie pseudoklasycyzujący kolos bez oczu znalazł się na krakowskim rynku.
  3. Pomnik Powstańców Warszawy na pl. Krasińskich (Wincenty Kućma, Jacek Budyn) Najpierw widać niewiarygodne rozmiary pomnika, później szokującą kolumnadę Sądu Najwyższego. Całość przypomina odtworzoną w skali 1: 1 scenę batalistyczną z nowoczesnym elementem w tle.
  4. Pomnik Jana Pawła II w Wadowicach (Luciano Minguzzi) Pomnik to dar Watykanu, pierwotnie miał stanąć na Wawelu. Jest elektryzujący, niestety dosłownie.
Kobas Laksa, artysta multimedialny

Pomnik AK przy ul. Wieniawskiego w Poznaniu.

Schemat za każdym razem jest podobny: poszerzająca się dziura w ziemi. wystające kikuty prętów. dziwaczna konstrukcja zapowiadająca dzieło godne ekspresjonistów. potem kilka kosmetycznych zabiegów żeby stertę złomu i gruzu zamienić w pomnik "ku czci i pamięci". Pojawienie się orkiestry dętej zapowiada atrakcję nie lada. urzędnicy rozprostowują kości na świeżym powietrzu. dzieci zwolnione ze szkoły, a zakażane bakcylem patriotyzmu dłubią w nosie i przestepują z nogi na nogę. kilka przechodniów zatrzymuje się z ciekawości, bo telwizja, bo radio, bo nie wiadomo co. Impreza głośna ku chwale nikt nie śmie zaprzeczyć, że kupa. bo się nie zna, bo orzeł, bo w słusznej sprawie, bo inni wiedzą lepiej, a tak w ogóle to w mieście nic się nie dziej, więc dobre i to. Zaklepane, postawione, można iść do kasy. a jest o co walczyć. Mała rzeźba wykonana przez plastyka wraz z przygotowaniem modelu to koszt ok 50 tys. zł. do tego przygotowanie terenu, transport zaangażowanie stawiającego. wszystko kosztuje. za wszystko płaci miasto (czyli mieszkańcy).

Tu głośno i wyraźnie muszę powiedzieć uwielbiam plenerowe rzeźby. Z dzieciństwa pamiętam, że widok konstrukcyjnych dziwadeł poruszał wyobraźnię i zmuszał do zadawania niełatwych pytań rodzicom. abstrakcyjne i enigmatyczne odpowiedzi poruszały wyobraźnię, które w przypadku pomników ku czci i pamięci kończą się na lapidarnym: to papież, to popiełuszko, to coś o wojnie.

Coś o wojnie stoi też przy ulicy Wieniawskiego w Poznaniu - ławeczka stojąca na skraju parku wieniawskiego tuż za poznańską operą była miłym prezentem dla przechodniów przy ruchliwym skrzyżowaniu. Jednak decyzją urzędników ławeczkę wycięto, wykopano rów. Do rowu nasypano żwiru pod 6-tonowy głaz ku pamięci żołnierzy AK, który stał od jakiegoś czasu nielegalnie na prywatnej posesji. Teraz stanął na terenie należącym do miasta. Zaskakujące i smutne zarazem jest, że w komisji akceptującej projekt zasiadł znakomity rzeźbiarz piotr kurka. nie wierzę by zgodził się na postawienie szkarady, ale smutne jest, że jako najbardziej kompetentny nie mógł przegłosować zaniechania budowy.

Wokół kamienia postawiono makabryczną konstrukcję ze stali betonu i szkła. Kilka metrów trawnika zostało zamienione w wysypisko złomu i gruzu zasłaniając przy okazji zabytkową, przedwojenną kamiennicę. Ohyda, koczkodan, a przede wszystkim bubel. Jeśli wśród żołnierzy AK byli ludzie wrażliwi na piękno, to muszą przewracać się teraz w grobie jak na ruszcie, bo to naprawdę smutna historia.

Jarosław Trybuś, historyk sztuki

Pomniki łatwo sklejeją się z wydarzeniem lub osobą, którą upamiętniają - taka ich rola, jednak trudność w ich ocenie polega na tym, że krytyka pomnika papieża bywa odbierana jako krytyka samego papieża.

A przykład papieża jest tu szczególnie istotny, bo to jemu właśnie wystawiono już ponad 250 pomników w całym kraju (o czym donosiła "Polityka", nr 42 z 18.10.2008), z których kilka jedynie można uznać za nieurągające pamięci o wielkiej postaci. Reszta tchnie naiwnością i pokazuje dramatyczną wręcz nieudolność twórców. Towarzyszy temu pogubienie inwestorów, którzy z jednej strony chcą papieża "ludzkiego", "bliskiego", z drugiej "wielkiego", "świętego" i "pomnikowego". Dochodzi do tego niemożnośc wyzwolenia się z realizmu (by nie powiedzieć socrealizmu) i przywiązanie do tradycyjnych materiałów (kamień, brąz). Z pewnością wynika to z braku dystansu do postaci, a także przywiązania do tradycyjnych form pomnikowych, które kultywowała też komunistyczna propaganda. Pamiętajmy, że dostawcy pomników papieskich to często te same osoby, które przed 1989 rokiem dostarczały pomniki o zgoła innej wymowie. Profesor Marian Konieczny to autor pomika Lenina w Nowej Hucie, ale i pomnika papieża w Licheniu – oba jednakowo socrealistyczne. Ale nie czas na lustrację, czas przede wszystkim odejść od modelu pomnika dosłownego i rzekomo trwałego.

Niestety zatem wśród najgorszych realizacji pomnikowych wystawionych w Polsce po 1989 roku przodują pomniki papieża Jana Pawła II:

  1. Pomnik kroczącego papieża przy katedrze poznańskiej, 1999, Poznań, Krystyna Fałdyga-Solska, brąz, granit. Jeden z pierwszych pomników wystawionych jeszcze za życia Karola Wojtyły. Rozpoczął smutną serię. Ukazuje papieża kroczącego po czymś na kształt fali z granitu. Rozwiana peleryna, gest rozłożonych ramion i chwiejny krok postaci przywołują bardzo niestosowne skojarzenie z Wenus wynurzającą się z morskich fal.
  2. Pomnik Powstania Warszawskiego na placu Krasińskich w Warszawie, 1989, Wincenty Kućma, Jacek Budyn, brąz, granit. Potężna kompozycja pomnikowa, grzesząca swoją natarczywością i dosłownością godną socrealizmu. Stylistycznie spóźniony o cztery dekady wyznaczył kierunek pomnikom stawianym w Polsce w ostatnich latach.
  3. Krzyż upamiętniający mszę papieską na placu Piłsudskiego w Warszawie, 2009, Jerzy Mierzwiak, Natalia Wilczak. Pomnik impotencji twórczej autorów pomników. Po nieudanym konkursie na upamiętnienie mszy z 1979, w kolejnym konkursie wybrano projekt łatwy, oczywisty a zarazem obnażający niemoc twórców i inwestorów. Wystawienie krzyża na placu (i to nie dokładnie w miejscu, w którym stał - jeśli odwoływać się już do krzyża z papieskiej mszy) zabije plac wyprowadzając z niego resztki życia, na które tak Warszawa liczyła, a w zamian zaprowadzając trudną do uniesienia wielość symboli: Grób Nieznanego Żołnierza, pomnik Piłsudskiego i krzyż. W dodatku obok stoi już znacznie skromniejszy, ale bardziej autentyczny krzyż – w miejscu, w którym od czasów stanu wojennego ludzie składają kwiaty i znicze. Autentyczną pamięć wypiera więc pamięć zadekretowana, zmonumentalizowana.
Jarosław Kozakiewicz, rzeźbiarz

Łatwiej byłoby wymienić 5 dobrych rzeźb, których jest zaledwie kilka, niż licytować się czy bardziej szpetny Korczak, Popieluszko, Starzyński czy kwadryga na wspanialej budowli Corraziego itd...Najwiekszą hańbą jest postawienie pomnika Dmowskiego w Warszawie i sfinansowanie projektu pomnika Zamku Królewskiego na Górze Przemysła w Poznaniu. Jesli chodzi o pomniki papieza, to moj szczery sprzeciw rodzi sam proceder upamietniania osoby Jana Pawla II w formie kosztownych dziwadeł zalewających polskie miasta i wsie, a konkretne realizacje z tej serii generalnie są złe i poniekąd uwłaczające samemu papieżowi, trudno tutaj licytować najgorszy.

Joanna Mytkowska, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie
  1. Pomnik Poległym i Pomordowanym na Wschodzie w Warszawie - pomnik autorstwa Maksymiliana Biskupskiego u zbiegu ulic Muranowskiej i gen. Władysława Andersa. Stos krzyży na wagonie kolejowym, który ustawiony jest na monumentalnych torach, a na każdym podkładzie szyn widnieje nazwa miejscowości znanych z kaźni narodu polskiego to prawdziwa machina do wytwarzania patosu. Rzeźbiarze nie mogą jednak zapominać, że patos i monumentalizm, jeśli się z nimi przesadzi, mają odwrotny skutek. Pomnik ze względu na przesadną skalę i pretensjonalną formę zamiast wzbudzać współczucie stał się karykaturą pomnika.
  2. Pomnik Janusza Korczaka w Warszawie, w Parku Świętokrzyskim. Zaprojektowany przez Bohdana Chmielewskiego i Zbigniewa Wilmę ma tak nieciekawą formę rzeźbiarską, że mijający go przechodnie nawet nie odwracają głów w jego stronę. Jest ulokowany w samym centrum miasta, ale jego przegadana, zbyt dosłowna symbolika (drzewo, dzieci, źródło) nikogo chyba nie obchodzi. W konkursie odrzucono odważne, nowatorskie projekty.
  3. Pomnik Praskiej Kapeli Podwórkowejto pomnik zlokalizowany w Warszawie u zbiegu ulic Floriańskiej i Kłopotowskiego, w dzielnicy Praga Północ na Starej Pradze. Pomysłodawca rzeźby, arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, postanowił uhonorować zwykłych warszawiaków zamawiając ogromną i drogą rzeźbę z mosiądzu. Mieszkańcy Pragi, którzy mieli być tym "dziełem" obdarowani, zbierali podpisy przeciwko jego ustawieniu i szpeceniu tym gestem zabytkowej okolicy.
  4. "Papieże". To ogólnopolski problem. Masowo produkowane pomniki nie mają żadnej wartości rzeźbiarskiej. Jeden z nich przycupnął na schodach Kościoła Wszystkich Świętych na Pl. Grzybowskim.
  5. Pomnik Powstania Warszawskiego 1944. Choć sprawa tego konkursu była skandalem wiele lat temu i wydawałoby się, wszyscy o niej zapomnieli, to jednak każda wizyta na Placu Krasińskich jest smutnym przypomnieniem tej porażki.