Varga uwarzył pyszny gulasz po węgiersku
Czy charakter narodowy można opisać kodem kulinarnym? Krzysztof Varga udowadnia, że jak najbardziej. Jego "Gulasz z turula", ubiegający się o Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus 2009, to dzieło, w którym kulturowy esej miesza się z gawędziarską opowieścią o kuchni i zaprawiony jest błyskotliwym humorem oraz autoironią.
- Czy XX wiek był porażką mężczyzn?
- Szkvorecky: Coś dodałem, coś ulepszyłem
- Powieść Szkvoreckiego mnie powaliła
- Ta lektura zdenerwuje homofobów
- Odyseusze tułaczki niemieckiej tożsamości
- Ota Filip budzi demony totalitaryzmu
- Biblioteka snów jak z Borgesa
- 14 książek powalczy o Angelusa
- Krzysztof Varga startuje do "Angelusa"
- Angelus dla Josefa Skvoreckiego
- Bałkańska Shirley Temple czasów Holokaustu
- Pilch i Ugresic walczą o Angelusa '09
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Gulasz z turula"
Krzysztof Varga
Wyd. Czarne 2008
Książka jest dziwaczna, pokręcona i widmowa, jak dzieje Węgier. Anonsowany w tytule ptak nie występuje w przyrodzie, ale dla wielu Węgrów jest bardziej rzeczywisty niż orzeł dla Polaków.
Turul, "dziwne skrzyżowanie orła z gęsią, jest połączoną personifikacją węgierskich marzeń i kompleksów, (...) nie jest zwykłym orłem, tylko orłem wymyślonym. (...) To
zupełnie osobna wersja drapieżnego ptaka, niby podobna do orła, ale jakoś nie do końca" - pisze Varga. Mimo to wyobrażenie turula zdobi węgierskie kamienice, emblematy wojskowe i
gadżety nacjonalistycznie zorientowanych obywateli oraz pomniki. Jest symbolem wielkiej przeszłości, zarazem klęski, bo dla Vargi Węgry są krajem, który kultywuje porażki jak nikt na
świecie.
"Gulasz z turula" to osiem esejów o bohatersko spożywczych tytułach (m.in. "Paprykarz z Kadara", "Salami ze świętego Stefana", "Kotlet z Arpada"), w których wielkie dzieje mieszają się z historią kuchni. Kulinarny klucz posłużył Vardze jako wytrych do stworzenia wielowątkowej story o fenomenie madziarskości, który podsumować można jednym słowem - melancholia. Albo apatia, w którą Węgrzy popadli po traktacie w Trianon odbierającym krajowi historyczne ziemie i wyrzucającym miliony Węgrów poza granice. Varga dworuje z wyniszczającej tęsknoty za bezpowrotnie utraconą wielkością, która nie pozwala mieszkańcom Budy czy Pesztu zaznać lekkości bytu i popycha ich w depresję. Nie przypadkiem to Węgier jest autorem pieśni, która stała się światowym hymnem samobójców.
Varga połączył w "Gulaszu..." kulturowy esej z przewodnikiem, gawędziarską opowieść o kuchni z refleksją historiozoficzną i przyprawił wszystko błyskotliwym humorem i
autoironią. Lektura uświadamia, że my nad Wisłą jesteśmy podobni, też mamy ciężką kuchnię i nie bardzo potrafimy cieszyć się życiem. I prawdziwość powiedzenia: "Polak,
Węgier, dwa bratanki".
O INNYCH KANDYDATACH DO ANGELSUA 2009 CZYTAJ TAKŻE:
Bernhard Schlink "Powrót do domu" >>>
Ota Filip "Sąsiedzi i ci inni" >>>
Ihar Babkou "Adam Kłakocki i jego cienie" >>>

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!