"Pod skórą"
(oryg. "Under my skin")
Doris Lessing
przeł. Anna Gren
Wyd. Świat Książki 2010
Ocena: 5/6



„Obyś żył w ciekawych czasach” – głosi chińska klątwa. Kto jak kto, ale Doris Lessing na pewno padła jej ofiarą. Obdarzona została długim życiem – w tym roku kończy 91 lat. Była więc świadkiem niemal stulecia katastrof i kataklizmów. Obserwowała straszny XX wiek z jego traumą po pierwszej wonie światowej, przygotowaniami do drugiej, ich realizacją, powojennym zachłyśnięciem się komunizmem. Mieszkając w Afryce, była świadkiem dotkliwej polityki kolonialnej, na co dzień stykała się z wyzyskiem, niesprawiedliwością społeczną, rasizmem. Później, w powojennej Europie, mogła doświadczać mody na inne teorie naukowe, nurty filozoficzne, polityczne czy społeczne – choćby psychoanalizę czy feminizm. Wszystko to miało wpływ na jej twórczość, w której doświadczenie kobiece łączy się z krytyką społeczną i – jak napisał Komitet Noblowski w uzasadnieniu werdyktu – „zgłębia podzieloną cywilizację”.

Oczywiście za pasjonujące życie Lessing zabrało się już wielu dziennikarzy próbujących pisać jej biografie. Sama pisarka pisze o tym sceptycznie w swojej autobiografii, przypominając ich niekompetencję. To zresztą stoi za jej decyzją, by zmierzyć się z własnym życiem samodzielnie. Choć autorka nie ma złudzeń co do tego, że pamięć nie jest czymś najbardziej godnym zaufania i podkreśla, że autobiografia musi być przekłamana. Ale dla czytelnika to nieważne. Jej książkę czyta się bowiem przede wszystkim jak kolejną pierwszorzędną powieść tej świetnej autorki – ma ponad 500 stron, a każdy moment, gdy trzeba przerwać lekturę, wydaje się straconym.

„Pod skórą” to pierwsza część autobiografii noblistki, która obejmuje lata 1919 – 1949, czyli od narodzin Lessing po moment, w którym jako trzydziestolatka decyduje się wyjechać z Rodezji Południowej do Londynu. Jej bagażem jest głównie mały synek z drugiego małżeństwa i rękopis pierwszej powieści – „Trawa śpiewa”. „Czułam, że sama siebie stworzyłam” – Pisze Lessing pod koniec tomu. I tak podsumowuje swoją dramatyczną decyzję o samotnym wyjeździe i pożegnanie trzydziestoletniego życia w Afryce: „Drzwi się zatrzasnęły i na tym koniec".

A co było wcześniej? Mała Doris przychodzi na świat w Persji, w rodzinie zniszczonych wojną ludzi. Ten wątek przewija się przez całą autobiografię – pierwsza wojna światowa jako kataklizm, który na zawsze zdruzgotał krzepkich, pełnych nadziei i energii rodziców. „Nigdy nie będę taka jak oni” – decyduje w pewnym momencie pisarka. Dzieciństwo spędza na farmie w Rodezji Południowej. Jej formalna edukacja to właściwie cztery lata spędzone w szkole u sióstr zakonnych w Salisbury, które opisuje jako koszmar, i rok w żeńskim gimnazjum. W wieku piętnastu lat pisarka opuszcza dom rodzinny, w wieku 19 jest już spodziewającą się dziecka żoną. Pierwszemu mężowi rodzi jeszcze drugie dziecko, a potem się z nim rozstaje i poznaje drugiego męża, zapalonego komunistę, z którym ma trzeciego syna. Pisze, czyta, intensywnie marzy o wyjeździe z Afryki i rozpoczęciu nowego życia.


Ciekawe i osobliwe w tej biografii jest to, jak mało miejsca pisarka poświęca swoim literackim marzeniom. Wydawałoby się, że dla każdego pisarza najciekawsze jest to, jak się nim stawał. Tymczasem dla Doris najważniejsza jest Afryka czy też w ogóle – całe tło społeczno-polityczno-obyczajowe, w jakim dorastała. Równie mało miejsca poświęca swemu życiu osobistemu. A jeśli już, postępuje jak rasowy pisarz – obiektywizuje, rozgranicza, chłodno analizuje, wysupłuje cechy charakteru swoich kochanków, omawia przyczyny porażki związku i kończy akapit. W ten sposób patrzy też na siebie: dziewczynę, która prędko postanowiła zostać ateistką i daleko jej było do wszelkich świętości – zdradzała obu swych mężów, wchodziła w romanse z wyrachowania, nie uczucia, w latach 60. zdarzało jej się eksperymentować z narkotykami. Najbardziej zadziwiające jest to, jak otwarcie i bez sentymentu Lessing pisze o zostawieniu dwójki dzieci z mężem i rozpoczęciu nowego życia bez nich.

Unika przy tym tłumaczenia się ze swojej decyzji, a jeśli pozwala sobie na jakiś żal, to tylko w paru zdaniach – choćby w tym, w którym opowiada o wizycie u psychoterapeuty, który uświadomił jej, że przez lata żyła w poczuciu winy. Ale z jej opowieści wynika, że za decyzją o porzuceniu rodziny stało coś jeszcze: ideologia. Bo „Pod skórą” świetnie pokazuje, w jaki sposób XX wiek zarażał nią inteligentnych, wrażliwych, myślących ludzi. Doris Lessing obrazowo opisuje swoją fascynację komunizmem, młodzieńczą wiarę w możliwość ustanowienia nowego, lepszego świata, która wymagała oddania i poświęceń. Rozstanie z ideologią zajęło jej aż dwadzieścia lat.

Można czytać „Pod skórą” na wiele sposobów – jako opowieść o koszmarze politycznym XX wieku, historię kobiety uwikłanej w zmieniający się każdego dnia świat, fascynującą opowieść o pamięci pełną smaków, zapachów, muzyki, wreszcie pamiętnik przetrwania. A przede wszystkim to książka o jednej z najbardziej intrygujących kobiet XX (i XXI) wieku, która swą autobiografią wystawia sobie coś w niczym nieprzypominającego pomnika.