"Sztafeta" opatrzona podtytułem "Książka o polskim pochodzie gospodarczym" to reporterska panorama z czasów dwudziestolecia międzywojennego, opowieść o odbudowie II Rzeczypospolitej. Wańkowicz, przygotowując się do jej napisania, zgromadził dziesiątki informacji, przeprowadził setki rozmów, poczynając od prezydenta, wicepremiera, ministrów, a kończąc na marynarzach, górnikach i nauczycielach. Podobnie jak w późniejszej "Bitwie o Monte Cassino" potrafił z tych opowiadań stworzyć pełną pasji książkę. Powstał wielki reportaż literacki, będący pochwałą wysiłku i odbudowy gospodarczej II RP - pisze redaktorka serii Aleksandra Ziółkowska-Boehm.

Kiedyś Wańkowicz napisał o sobie pół żartem, pół serio, że jest pierwszym pisarzem polskim pracującym na zamówienie społeczne i właśnie "Sztafeta" może być wspaniałym przykładem na prawdziwość tego stwierdzenia. Pisarz zbiera w niej dokonania II Rzeczpospolitej, opisuje ogromny wysiłek gospodarczy, którego wymagało scalenie w jedno państwo ziem z trzech różnych zaborów. Wańkowicz pokazuje, jak trudne było to zadanie. Dobre pierwiastki przemogły jednak to wszystko, cośmy otrzymali w spadku po anarchistycznej przeszłości, aczkolwiek Bóg jeden to widzi i może kiedyś historia doceni, ile goryczy doznać musieli pierwsi budowniczowie państwa. A przecież - podjęto i dokonano olbrzymiego wysiłku - pisze Wańkowicz.

Reporter rozpoczyna od analizy sytuacji Polski w chwili odzyskania niepodległości. Ogółem po I wojnie światowej na terenach, gdzie powstała niepodległa Polska zniszczonych było prawie dwa miliony budynków mieszkalnych, zdewastowany był przemysł, na czterech i pół miliona hektarów zaprzestano uprawy zbóż, powszechny był głód, brakowało mieszkań, a krajowi groziła epidemia cholery. Zniszczonych było 56 proc. taboru kolejowego, 63 proc. dworców, zburzonych było 390 dużych i 2019 małych mostów, w dodatku te linie kolejowe które ocalały, miały układ zaprojektowany podczas zaborów, a nie dla państwa ze stolicą w Warszawie. Pierwsze dziesięciolecie niepodległej Polski było mozolnym budowaniem nowego państwa, ale lata 30. rozpoczęły się od wielkich inwestycji - zbudowano port w Gdyni i Centralny Okrąg Przemysłowy - opisywany przez Wańkowicza z podziwem, jako "Polski Magnitogorsk"

"Sztafeta" to pierwszy w naszej literaturze wielki reportaż "produkcyjniak", który tak upowszechnił się w Polsce po wojnie i stanowi do dziś ważny nurt literatury faktu. Wańkowicz zachęca przyszłych reporterów: nie bójcie się cyfr, to wszystko jest ważne, to ma swoją wymowę, ma znaczenie i dla tych, którzy tworzą kraj i dla tych, którzy o tym czytają. I żeby zachęcić najlepiej, bo własnym przykładem, gromadzi w "Sztafecie" tysiące informacji - ile ziemi wykopano pod fundamenty, ile wagonów cementu przewieziono, ile wyprodukujemy stali, do czego ta stal będzie użyta. Tony, hektary, metry, ceny - wszystko dokładnie wyliczone. Ale w tej powodzi cyfr, wyliczeń, statystyk, jest zawsze miejsce na żywą scenkę, na głos ludzki, na las, na człowieka i na tego zająca w Stalowej Woli, który "sadzi wyrwą między rosnącymi blokami" - pisał o "Sztafecie" Ryszard Kapuściński

Nie wszystko w II Rzeczpospolitej doczekało się aprobaty Wańkowicza. Po ukazaniu się książki w 1939 roku, zwłaszcza w kręgach wojskowych reportaż został odebrany jako niewłaściwy politycznie, nadmiernie krytyczny. Dla współczesnego czytelnika książka ma jednak wymowę bardzo optymistyczną - Wańkowicz jest dumny z osiągnięć swojego kraju. Po latach pisarz przyznał, że trochę na wyrost dał się ponieść fali tego entuzjazmu opisując zajęcie Zaolzia.

Zwracał się Wańkowicz do zwolenników programu kolonialnego i wyrażał wielostronicową satysfakcję z zajęcia przez polskie wojska przedwojennego Zaolzia. Nie skąpił czytelnikowi ani obrazu czeskiego okrucieństwa i przebiegłości, ani poczucia, fizycznej i moralnej przewagi nad małym narodem zza (nowej) południowej granicy. Pojawiają się odwołania do "Kasztelanii Chrobrego" mające legitymizować państwo polskie, które przywraca się oto kończąc "niewolę czeską". Mamy fotografie radosnego witania polskich żołnierzy, kobietę w chustce obejmującą oficera itd. Obrazy te zamykają "Sztafetę" i w perspektywie polskiej tragedii następnych miesięcy nabierają dodatkowej wymowy - pisze w przedmowie Błażej Brzostek.

Po premierze "Sztafety" w 1939 roku książka cieszyła się tak dużym powodzeniem, że miała aż cztery wydania. Jednak nie wznawiano jej przez cały okres PRL-u, ponieważ przedstawiała sukcesy II Rzeczpospolitej. Dopiero w 1999 roku w Lublinie nakładem wydawnictwa Polihymnia ukazała się kompilacja tekstów "Sztafety", a w 2000 roku - reprint wydania przedwojennego (Sigma-Not). Obecną edycję oparto na wydaniu z 1939 roku.

"Sztafeta" zamyka pierwsze pełne wydanie dzieł Wańkowicza, rozpoczęte przez Wydawnictwo Prószyński w 2009 roku. W ciągu trzech lat ukazało się 16 tomów w aktualnym opracowaniu naukowym m.in. "Bitwa o Monte Cassino", "Szczenięce lata", "Ziele na kraterze", "Na tropach Smętka".