Dziennik Gazeta Prawana logo

Klątwa Balzaka

5 grudnia 2008, 11:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Klątwa Balzaka
Inne
Największy francuski powieściopisarz planował, że przed swoimi 60. urodzinami ukończy cykl "Komedii ludzkiej", składający się ze 137 pozycji. Zdążył ich napisać 85, zanim przyszła po niego kostucha. Miał wtedy lat 51. Stefan Zweig, który biografię Balzaka uważał za dzieło swego życia i bez przerwy ją ulepszał, w 1942 roku popełnił samobójstwo. Książkę dokończył i wydał jego przyjaciel.

Honoriusz Balzac zawsze miał u nas fory. Zawdzięczał to wieloletniemu, choć głównie korespondencyjnemu, romansowi z Eweliną Hańską oraz Tadeuszowi Boy-Żeleńskiemu, który kongenialnie przełożył na polski jego najlepsze powieści. Niestety, w biografii pisarza, pióra Stefana Zweiga, nasza rodaczka wypada niewiele lepiej niż Izabela Łęcka z "Lalki". Wychodzi na to, że kochała raczej sławę Balzaka, niż jego samego. Wyszła za autora "Fizjologii małżeństwa" z litości, gdy był już śmiertelnie chory.

Pani Ewelina miała zresztą wszelkie powody, by lekce sobie ważyć genialnego Francuza. Balzac nie grzeszył urodą, dobrym gustem ani prawdomównością. Przez całe dorosłe życie ścigany przez wierzycieli, ewidentnie czyhał na fortunę polskiej arystokratki. Jego deklaracje wierności były warte mniej niż papier listowy, jakiego używał do korespondencji z panią Hańską.

Do książki Stefana Zweiga podchodzilem z nieufnością. Austriak przed samobójczą śmiercią nie zdążył jej dokończyć. Uczynił to inny emigrant - Richard Friedenthal, autor wydanych u nas biografii Lutra i Goethego. Jego ingerencje w tekst są jednak niewyczuwalne. "Balzac" nie jest też - czego można się było obawiać - pomnikiem wystawionym jednemu pisarzowi-perfekcojniście przez drugiego.

Zweig wielbi Francuza jako Napoleona literatury, który stworzył "drugi samoistny wszechświat obok ziemskiego", ale nie zamyka oczu na niedostatki charakteru swego idola. A można by nimi obdzielić kilku ludzi. Ojciec nowoczesnej powieści był patentowanym snobem ("de" które dopisał sobie do nazwiska zabawnie korespondowało z jego naturą nuworysza), kobieciarzem, sybarytą i mitomanem. Co budzi największy respekt, to jego pracowitość. Tylko w 1831 roku popełnił 75 uwierzytelnionych dzieł literackich - nie licząc tego, co produkował dla pieniędzy pod pseudonimem. Był zmorą drukarzy - przesyłał im nawet 15-16 korekt jednego tytułu.

Nieprawdopodobne wręcz epizody z życia pisarza, które przytacza jego biograf, stanowiłyby znakomitą kanwę dla filmowego scenariusza w zupełnie innym stylu niż mocno lukrowany serial "Wielka miłość Balzaka". Freudyzm, jakiemu hołdował w swej twórczości Zweig, w odróżnieniu od marksizmu, dobrze zniósł próbę czasu. Austriacki pisarz chyba trafił w sedno, twierdząc że gdyby jego bohater miał więcej szczęścia w miłosci i w interesach, nie powstałyby takie arcydzieła jak "Stracone złudzenia" czy "Kuzynka Bietka". Zamiast "Komedii ludzkiej" mielibyśmy tragikomicznego burżuja, podróżującego w karocy z arystokratycznym herbem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj