Nie nie chodzi o niesławną aferę ze zmanipulowanym nagraniem Jerzego Zelnika. Jeszcze przed jej wybuchem blisko setka ludzi filmu od Artura Barcisia, przez Jacka Bromskiego, Katarzynę Figurę, Jaka A.P. Kaczmarka, Janka Komasę, Andrzeja Seweryna do Andrzeja Wajdy (jak podkreślają filmowcy podpisał się pod apelem odręcznie) wysłała do minister kultury Małgorzaty Omilanowskiej list otwarty.

Zwracamy się z uprzejmą prośbą o powołanie bez konkursu Pana Włodzimierza Niderhausa na dyrektora Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych na kolejną, 5-cio letnią kadencję jeszcze przed upływem terminu zakończenia dotychczasowej kadencji w lutym przyszłego roku.”

Filmowcy tłumaczą, że WFDiF jest bardzo ważnym partnerem całego polskiego przemysłu filmowego, wiodącym producentem dla debiutujących reżyserów, a także miejscem wielu bardzo istotnych inicjatyw edukacyjnych, a dzięki energii Dyrektora i jego koncepcji rozwoju Wytwórni, klaster ten powstał bez nakładów środków publicznych.

WFDiF to firma o dwóch obliczach: z jednej strony kulturalnym a z drugiej podlegającym prawom rynku. Niderhaus z ekonomicznym wykształceniem kieruje nią od ćwierć wieku Filmowcy do listu dołączyli także opinię prawną dotyczącą możliwości ponownego powołania bez konkursu dotychczasowego dyrektora instytucji kultury przed upływem okresu poprzedniej kadencji.

Dlaczego jednak chcą, by Niderhaus przed upływem obecnej kadencji, która kończy się w lutym 2016 roku dostał już mandat na kolejne pięć lat? Nie ukrywają: Zależy nam bardzo na stabilizacji w tym kluczowym dla środowiska filmowego miejscu, oraz zachowaniu ciągłości i efektywności działania wytwórni kierowanej przez Pana Włodzimierza Niderhausa, zwłaszcza w nadchodzących, zapewne trudnych, latach.

Zresztą sam Maciej Strzembosz szef Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych będący inicjatorem tego listu w korespondencji do kolejnych twórców też jasno pisze jaki jest powód: bojąc się dziwnych zmian pod koniec lub na początku kadencji w MKiDN zbieramy podpisy pod załączonym listem.

KIPA zapewnia, że choć podpisy zbierano pod jej oficjalnym adresem mailowym, to Izba nie jest odpowiedzialna za ten apel, że było to indywidualne działanie Strzembosza. Kiedy jednak chcieliśmy zapytać go o powody tego apelu i o sytuację w WFDiF odmówił rozmowy.

Nie odpowiedziało nam również na pytania o to czy minister Omilanowska podjęła decyzję co do dalszych losów Niderhausa ministerstwo kultury. Za to jeden z urzędników związanych z polskim filmem uważa, że za apelem stoją dwa powody.

Pierwszy to rzeczywiście obawa przed politycznymi naciskami. W końcu co i raz pojawiały się głosy ze strony polityków z naszego najprawdopodobniej przyszłego rządu o tym jaki powinien być i jaki nie powinien być "polski film". A WFDiF jest rzeczywiście ważnym graczem mocno wspierającym debiuty filmowe no i cóż pewnie część filmowców po prostu boi się nacisków na to jakie filmy powinny być produkowane - tłumaczy i dodaje: -Drugi powód do obaw to sam majątek Wytwórni. Posiada ona spora i dużo wartą nieruchomość na ulicy Chełmskiej w Warszawie. Już kilka razy były zakusy deweloperów na nią - dodaje.

Rzeczywiście Niderhaus obronił Chełmską przed deweloperami co najmniej dwa razu w latach 2007 i 2009 kiedy miasto zastanawiało się nad nowymi planami zagospodarowania terenu okolicy wytwórni i planowało jej część przekazać między innymi pod osiedle mieszkaniowe.