Dziennik Gazeta Prawana logo

Na kulturę Polakom nie szkoda pieniędzy

3 grudnia 2009, 10:01
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Na kulturę Polakom nie szkoda pieniędzy
Inne
Wbrew obiegowym opiniom w czasie gospodarczej dekoniunktury Polacy nie rezygnują z wydatków na kulturę. Wyprzedane bilety na koncerty rodzimych i zagranicznych gwiazd estrady, niespotykana od lat frekwencja w kinach, wielkie inwestycje w infrastrukturę. Najbardziej dochodowe dziedziny rynku kultury wychodzą z kryzysu obronną ręką.

Drogi czytelniku, jeśli jesteś fanem rocka lub/i jazzu i wybierasz się na występ ulubionego wykonawcy, nie czekaj na ostatnią chwilę. Zapożycz się i kup bilety już dziś, bo za kilka dni może być za późno. W tym roku wejściówki sprzedają się u nas jak świeże bułeczki.

Październikowe i listopadowe koncerty Marilyna Masona, Casandry Wilson, grup Alice in Chains, Gossip i Rammstein zostały wyprzedane na pniu, mimo że wstęp nie był tani. Rekordowe przebicie miały wejściówki na . Bilety na koncert amerykańskich grunge’owców w warszawskim klubie Stodoła, mogącym pomieścić około dwóch tysięcy widzów, kosztowały po 143 zł, ale rozeszły się błyskawicznie. Kto się spóźnił, mógł licytować w internetowych portalach aukcyjnych, gdzie ceny przekraczały 500 złotych!

Podobne szaleństwo towarzyszyło koncertowi niemieckiej formacji , która zagrała 27 listopada w katowickim Spodku. Mimo że hala mogła pomieścić ponad dziesięć tysięcy widzów, biletów (165-385 zł) zabrakło w miesiąc po starcie sprzedaży, która rozpoczęła się już 12 czerwca.

Błyskawicznie wyprzedają się też występy rodzimych gwiazd. ainteresowanie stołecznymi koncertami zespołu w ramach trasy promującej album "Hurra" było tak duże, że artyści dali w Stodole trzy koncerty zamiast planowanych dwóch. Rzecz będzie jeszcze bardziej wyjątkowa, jeśli uświadomimy sobie, że grupa Kazika Staszewskiego to jedna z najbardziej warszawskich gwiazd polskiego rocka, która często koncertuje w rodzinnym mieście, nierzadko na imprezach niebiletowanych.



Nic więc dziwnego, że internetowe portale specjalizujące się w kolportażu biletów odnotowały zwiększone obroty. - powiedziała nam Iwona Lisowska, PR & Marketing Manager Ticket Online.

Serwis odnotował też wzrost sprzedaży biletów na spektakle teatralne, ale głównie takie, w których występują znani aktorzy. "Szybko wyprzedają się przedstawienia z głośnymi nazwiskami, takie jak "Klub hipochondryków" z Malajkatem i Zamachowskim czy "Czego nie widać" z Jandą i Krukówną" - dodaje Lisowska.

Więcej zarobiły też agencje koncertowe. "Nie potrafię podać procentowej różnicy w sprzedaży biletów względem zeszłego roku, ale wzrost widać gołym okiem. Wyprzedaliśmy w tym roku kilkanaście imprez w tym, co nas zaskoczyło, także poza Warszawą. " - dodał Łukasz Minta z Go Ahead, które sprowadziło do Polski m.in. grupy Editors, Archive i Gogol Bordello.

Frekwencyjny boom po części wynika z atrakcyjnej oferty - pierwszoligowe gwiazdy nareszcie uznały, że Polska jest atrakcyjnym rynkiem i ważnym punktem na międzynarodowej mapie koncertowej. Wysyp topowych wykonawców zaowocował też szlachetnym snobizmem - uczestnictwo w koncertach stało się po prostu modne. Co ciekawe, . W Polsce są one nieco droższe niż w innych krajach UE (wstęp na koncert zagranicznej gwiazdy u nas kosztuje od 80 złotych wzwyż).

Optymizmem napawają też najnowsze dane z branży kinowej. Gorsza koniunktura w gospodarce nie wystraszyła amatorów seansów na wielkim ekranie. Z podsumowania opublikowanego przez serwis Boxoffice.pl wynika, że . Dla porównania w analogicznym okresie 2008 roku kiniarze rozprowadzili 17,1 mln biletów i zarobili 272,4 mln zł. Tu również na frekwencję nie miała wpływu podwyżka - statystycznie wstęp podrożał z 15,4 do 17 zł.

Realna wydaje się prognoza zakładająca rekordowy wynik sprzedaży. . Statystycznie więc na każdego Polaka przypadnie jedna wyjściówka. Co prawda nadal będzie nam daleko do europejskiego prymusa, którym jest Islandia (wyspiarze chodzą do kina średnio 4,76 razy w roku), ale jest się z czego cieszyć. Po raz ostatni Polacy tak często odwiedzali przybytki X muzy w czasach PRL.

. Widzowie chodzą do kin, żeby oderwać się od kryzysowej codzienności, która bije z gazet, telewizji i radia. Coraz szerzej wykorzystywana technologia 3D i cyfryzacja kin sprawiają, że są one coraz bardziej atrakcyjne i jednocześnie dostarczają widzom większej palety doznań" - mówi Tomasz Jagiełło, prezes Centrum Filmowego Helios, trzeciego gracza na rynku multipleksów (ok. 25 procent udziału), którego wartość szacowana jest na 471 mln zł.

Nic więc dziwnego, że w branży ciągle pojawiają się spektakularne inwestycje.

Tydzień temu Cinema City International (potentat na naszym rynku - 28 multipleksów w 17 miastach) otworzył w Krakowie megapleks. . Podwawelski obiekt ma salę na blisko 3300 miejsc, wyposażony jest w dwadzieścia ekranów i cztery projektory cyfrowe. Spółka, która sprzedała w ubiegłym roku 12,6 mln biletów, planuje kolejne inwestycje. W ciągu trzech lat otworzy nowe multipleksy w Łodzi, Toruniu i Kielcach. Gruszek w popiele nie zasypia konkurencja. Jutro w Galerii Malta zainauguruje działalność trzecie poznańskie Multikino.

Dobra kondycja przemysłu kinowego i estradowego przekonuje, że z regresem gospodarczym najlepiej radzą sobie branże uwolnione spod kurateli państwa. I przekonuje, że wbrew obiegowym opiniom .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj