Dwa lata temu o Annie Leibovitz było głośno nie za sprawą nowych zdjęć czy wystaw, ale długów. Fotografka zadłużyła się na miliony dolarów i groziła jej nawet utrata praw do kultowych portretów, z których zasłynęła. Jak przyznała, ta ciężka lekcja była dobrą nauczką, jak prowadzić biznes, ale jednocześnie "bardzo dotknęła ją emocjonalnie".
We wtorek artystka oprowadziła zwiedzających Smithsonian American Art Museum po swojej nowej wystawie i opowiedziała o źródłach inspiracji m.in. wyprawach samochodowych po Stanach Zjednoczonych, dzięki którym przystąpiła do pracy z nowym zapałem.
Pomysł nie jest nowy. Annie Leibovitz przez wiele lat była związana z pisarką Susan Sontag. Razem planowały napisać książkę prezentującą różne, warte odwiedzenia miejsca w USA. Po śmierci Sontag w 2004 roku, fotografka postanowiła kontynuować ten projekt razem ze swoimi dziećmi.
Wszystko zaczęło się od sześciogodzinnej wyprawy nad Wodospad Niagara. Było to w czasach największych problemów finansowych Leibovitz i - jak wspominała - jej karta kredytowa została odrzucona, a zarezerwowane miejsca w hotelu oddane komuś innemu. Mimo że udało im się znaleźć inny nocleg, fotografka była zrezygnowana i zupełnie nie miała ochoty na oglądanie widoków. Nad wodospad musiały wyciągnąć ją dzieci.
- wspomina historię jednego z zaprezentowanych na wystawie zdjęć fotografka.
I wkrótce zaczęła myśleć o innych miejscach, które warto odwiedzić. Leibovitz pielgrzymowała do znanych atrakcji turystycznych USA, fotografując przy okazji nie tylko miejsca, ale także ludzi i rozgrywające się sceny. Odwiedziła m.in. dom autorki "Małych kobietek" Louisy May Alcott, eseisty Ralph Waldo Emerson czy posiadłość Elvisa Presleya.
- wspomina Leibovitz.
Annie Leibovitz musiała zmierzyć się z fotografowaniem przedmiotów i nadaniem rzeczom nieożywionym emocji. Zaczęła robić zdjęcia z bliska. W ten sposób sfotografowała m.in. koszulę nocną Emily Dickinson, kozetkę Zygmunta Freuda i strzelnicę Annie Oakley, sławnej Amerykanki, która jako strzelec wyborowy przez ponad 16 lat występowała w rewii "Wild West Show" Buffalo Billa.
Aby oddać cześć Susan Sontag na trasie pielgrzymki Leibovizt nie zabrakło domu Virginii Woolf - ulubionej pisarki Sontag. Fotografkę ucieszyło, że .
Zdjęcia te są także pierwszą wystawą Leibovitz, która w całości składa się z fotografii cyfrowych. Po raz pierwszy sama też sprawuje piecze nad stroną finansową przedsięwzięcia. - podkreśla.
Kurator wystawy Andy Grundberg skomentował, że nowa wystawa Leibovitz to zaprezentowanie historii kultury USA w zupełnie nowy sposób.
- powiedział Grundberg.
Okazało się, że każde miejsce można potraktować, jako zaproszenie do dalszych poszukiwań. Znajdujący się w Waszyngtonie pomnik Lincolna (Lincoln Memorial) tak zafascynował Leibovitz, że odszukała znajdujący się w kolekcji Smithsonian cylinder Lincolna, modele posągu Lincolna z pracowni rzeźbiarza Daniela Chestera Frencha, a nawet suknię, w której Marian Anderson występowała w 1939 roku pod pomnikiem.
Ostatecznie Annie Leibovitz udało się skompletować materiał na wymarzoną książkę, która przerodziła się w wystawę zdjęć. Fotografie z cyklu "Annie Leibovitz: Pilgrimage" będzie można podziwiać w Waszyngtonie do 20 maja, a potem aż do 2014 roku będą podobnie jak Leibovitz wcześniej, podróżowały po amerykańskich muzeach. Na koniec zostaną podarowane Smithsonian American Art Museum i wejdą w skład stałej kolekcji muzeum.