Gdy odbierałem statuetkę Oscara za całokształt w 2000 roku, była to nagroda po długim życiu. Teraz znów poczułem się twórcą, który wciąż robi filmy - tak cieszył się z nominacji "Katynia" do Oscara reżyser Andrzej Wajda. "Nie byłoby źle dostać tę nagrodę" - żartował.
"Co mogło przemówić do Akademii? Niewykluczone, że ja umiem robić filmy" - kontynuował żart Wajda.
"Być może opowieść tak trudna jak <Katyń> jest zrozumiała nie tylko dla Polaków. Bałem się odpowiedzialności - wobec młodego pokolenia; że młode pokolenie powie: <co on tu opowiada, to są jakieś historie z przeszłości>” - dodał poważniej.
"Dla amerykańskiego widza najważniejsze było to, że film opowiada historię o kobietach. O matkach, żonach i córkach polskich oficerów" - tłumaczył Andrzej Urbański prezes TVP - która była współproducentem filmu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|