Dziennik Gazeta Prawana logo

Przydługi "Seks..." na wielkim ekranie

14 maja 2008, 01:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Cztery lata po emisji ostatniego odcinka, gdy miliony ludzi przed telewizorami zostały z pytaniem „co będzie dalej”, reżyser Michael Patrick King daje fanom kontynuację w postaci kinowej produkcji o odważnych i niezależnych Amerykankach. Poniedziałkowa światowa premiera „Seksu w wielkim mieście” zgromadziła tysiące fanów, wywołując ożywienie wśród osobistości show-biznesu i pozostawiając krytyków filmowych z mieszanymi uczuciami - czytamy w DZIENNIKU.

"To świetna wiadomość, że film wreszcie pojawił się w kinach" - mówi nam dziennikarka rubryki Life & Style w „Times” Alexia Skinitis. "<Seks w wielkim mieście> przecież sporo namieszał w życiu współczesnych kobiet. To chyba pierwszy serial pokazujący kobiety, które robią karierę i śmiało, bez ogródek, rozmawiają o seksie i mężczyznach. Sama Carrie jest chyba zresztą pionierką bardzo popularnego dzisiaj seksfelietonu.

To niewątpliwie jeden z najbardziej oczekiwanych filmów 2008 roku. "Seks w wielkim mieście” na srebrnym ekranie jest kontynuacją serialu HBO na podstawie bestsellerowej powieści Candace Bushnell. King pokazuje cztery bohaterki kilka lat po zakończeniu szóstego sezonu: felietonistka i pisarka Carrie Bradshaw (Sarah Jessica Parker) nadal mieszka w swoim apartamencie na Upper East Side, pracuje nad czwartą książką, pisze teksty dla "Vogue” i jest zaręczona z Mr Bigiem. Pośredniczka w sprzedaży dzieł sztuki Charlotte York (Kristin Davis) żyje z mężem i adoptowaną córką przy Park Avenue. Cyniczna prawniczka Miranda Hobbes (Cynthia Nixon) zmaga się z urokami i trudami macierzyństwa na Brooklynie, a seksowna specjalistka od PR Samantha Jones (Kim Catrall) przeniosła się do Los Angeles, aby tam wspierać rozwój kariery aktorskiej swojego chłopaka.

Opinie krytyków po pokazie były podzielone. Część złośliwie skomentowała, że film nie jest hitem, a jedyni mężczyźni, którzy pójdą do kina, będą albo recenzentami, albo nieszczęśnikami pod przymusem przyprowadzonymi przez swoje partnerki. Również producentom dostało się w kość za brand placement: "Cała fabuła to miłość plus markowe etykietki" - podsumowała uszczypliwie recenzentka "Daily Telegraph” Celia Walden, a Will Pavia z "Times” przyznaje, że ledwo wysiedział 2 godziny i 20 minut na filmie, który jest jak niekończące się eleganckie przyjęcie, i przyznaje produkcji jedynie 2 gwiazdki na 5.

Co do jednego wszyscy krytycy są jednak zgodni - zwykli fani serialu na pewno dostaną to, na co czekali 4 lata, i będą zadowoleni: "Kobiety na widowni szlochały i wiwatowały. Cały film był dla nich jak katalog Neimana Marcusa na sterydach" - dowcipkował krytyk Fox News Roger Friedman, nawiązując do sieci ekskluzywnych sklepów, modnych wśród zamożnych Amerykanek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj