Nagrodę Superpremiera Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu dostał zespół Zakopower. Za drugim podejściem, bo za pierwszym ogłoszono ze sceny amfiteatru, że zwyciężyła Kasia Cerekwicka. Przedstawicielka TVP tłumaczyła, że winę za pomyłkę ponosi "nowa technologia".
Konkurs Premier początkowo przebiegał sprawnie. Nagrodę jury (15 tysięcy złotych) otrzymał zespół Zakopower za piosenkę "Bóg wie gdzie". Nagroda publiczności
(również 15 tysięcy) trafiła do zespołu Leszcze, który wykonał utwór "Tak się bawi nasza klasa". Problemy zaczęły się przy Superpremierze, kiedy organizatorzy zaczęli
sumować głosy widzów i jurorów. Grzegorz Turnau, pełniący tym razem funkcję konferansjera, nieco wcześniej powiedział: "Państwo nie wiedzą co się dzieje, ja też nie
wiem". Były to słowa prorocze.
Najpierw na scenę wywołano Kasię Cerekwicką, wykonawczynię piosenki "Nie ma nic". Wokalistka była tak zaskoczona, że prosiła, aby ktoś wytłumaczył jej, za co dostaje
nagrodę. Po przerwie na reklamy Halina Przebinda, dyrektor biura programowego TVP, przy wtórze gwizdów opolskiej publiczości zaczęła mętnie tłumaczyć, że "systemy wirtualne i nowe
technologie" używane przy liczeniu głosów zawiodły i nagrodę Superpremiera, opiewającą na 25 tysiecy złotych, dostaje Zakopower. Lider góralskiej formacji, Sebastian
Karpiel-Bułecka, oznajmił jednak, że jest to dla niego krępująca sytuacja i zapowiedział, że odda nagrodę Kasi Cerekwickiej.
Opolski festiwal ma w tym roku pod górkę. Musi rywalizować o widzów z Mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Trzeba było odwołać recital Edyty Górniak, bo negocjatorzy TVP nie byli w stanie
uzgodnić z gwiazdą dokładnego terminu występu. Z konkursu Premier wyrzucono zaś z hukiem Formację Nieżywych Schabuff, gdy wyszło na jaw, że piosenka "Ławka" została już
wykonana przez zespół podczas zeszłorocznego Dnia Kotana.