Pisząc o Garfieldzie właściwie wszystkie przymiotniki należałoby poprzedzać przedrostkiem „naj-”.
To najpopularniejszy, najbardziej dochodowy i najlepiej rozpoznawalny komiks prasowy na świecie. Przygody Garfielda ukazują się w ponad 2,5 tys. gazet na całym świecie. Codziennie trafiają do 263 mln czytelników, dzięki czemu znalazły się w księdze rekordów Guinnessa. Jednak Garfield jest nie tylko bohaterem komiksu, ale także niezliczonych seriali animowanych (nagrodzonych czterema statuetkami Emmy), dwóch filmów fabularnych i kilkunastu gier komputerowych. Stał się także przedmiotem licznych analiz społecznych i kulturowych.
Nic dziwnego, że Amerykanie hucznie obchodzą 30. urodziny swojego ulubionego kocura. Z okazji rocznicy przygotowano wydanie DVD nowego filmu "Garfield's Fun Fest" (w całości animowanego techniką komputerową), specjalny okolicznościowy album i nowy serial animowany. Podobnej popularności nie zdobył żaden inny komiks prasowy, nawet niezwykle ceniony "Calvin i Hobbes" Billa Wattersona ani legendarne "Fistaszki" Charlesa Schulza.
Zresztą Davis od samego początku celował w stworzenie postaci nośnej marketingowo. "Przede wszystkim bohaterem musiało być zwierzę. Snoopy jest bardzo popularny. Charlie Brown mniej" - wspominał w jednym z wywiadów, nawiązując do bohaterów "Fistaszków". Garfield, w równej mierze obdarzony ludzkimi, jak i kocimi cechami charakteru, okazał się strzałem w dziesiątkę. To nie tylko sympatyczne ilustracje i krótkie, celnie spuentowane żarty trafiły do czytelników.
Każdy wielbiciel Garfielda może przede wszystkim odnaleźć w komiksowych postaciach cząstkę własnej osobowości. Davis - idąc z duchem amerykańskiej tradycji pasków komiksowych - okazał się uważnym i złośliwym obserwatorem ludzkiej codzienności. Na swoich bohaterów patrzy życzliwie i krytycznie zarazem. Garfield obdarowany został wszelkimi cechami, jakich czytelnicy, zwłaszcza ci, którzy rozładowują frustrację czytając gazetowe komiksy przy biurku w pracy, mogą mu tylko pozazdrościć.
Pomarańczowego kocura nie sposób nie polubić. To sybaryta, leń, cynik i żarłok, który nie zaczyna dnia bez mocnej kawy, lubi długo spać oraz bardzo dużo i bardzo niezdrowo jeść. Godzinami siedzi przed telewizorem lub komputerem. I choć Jon robi mu z tego powodu nieustanne wyrzuty, Garfield kompletnie się tym nie przejmuje. Żyje, jak chce, w niespiesznym tempie, uzależniony jedynie od tego, o której godzinie dostanie pełną miskę.
Davis w pełni świadomie trafił w potrzeby czytelników. "Ludzie kochają Garfielda, ponieważ mówi i robi rzeczy, których oni powiedzieć i zrobić nie mogą" - pisał rysownik we wstępie do jednego ze swoich albumów. "Garfield uwalnia nas od poczucia winy. Żyjemy w świecie, w którym czujemy się winni po zjedzeniu chipsa. A Garfield broni naszego prawa do zjedzenia nie tylko jednego chipsa, ale całej paczki!". Garfield jest więc rysunkowym ucieleśnieniem marzeń o spokojnym, sytym i pozbawionym trosk życiu.
Kocur jest tym zabawniejszy, że Davis silnie skontrastował go z postacią Jona Arbuckle'a. Właściciel kota jest bowiem typowym nieudacznikiem, całkowicie pozbawionym gustu, samotnikiem z przymusu, a przy tym niepoprawnym życiowym optymistą, bezustannie pielęgnującym wiarę w to, że wszystko można zmienić - wystarczy bardzo chcieć. Przez wiele lat jedynymi powiernikami i przyjaciółmi Jona były domowe zwierzaki. W internecie pojawiły się nawet projekty polegające na wymazywaniu z komiksów Davisa wszystkich dymków z wypowiedziami Garfielda i innych zwierząt, tak by czytelnicy mogli zobaczyć jedynie słowa Jona. "<Garfield>, z którego zniknęły dialogi zwierząt, zmienia się w smutną opowieść o facecie, który zmarnował swoje życie" - pisał o przedsięwzięciu na łamach swojego bloga angielski pisarz i scenarzysta komiksowy Neil Gaiman.
Ostatnio jednak Davis postanowił wprowadzić poważną zmianę w egzystencję Jona - po niespełna 30 latach życiowych porażek i nieudanych randek, bohater zaczął się wreszcie spotykać ze swoją wymarzoną kobietą.
Jon do pewnego stopnia stanowi alterego Jima Davisa - w pierwszym pasku o Garfieldzie, opublikowanym 19 czerwca 1978 r., Arbuckle przedstawił się czytelnikom jako rysownik komiksowy; z twórcą serii dzieli także datę urodzin (28 lipca). Jednak w przeciwieństwie do Jona, Davis jest prawdziwym człowiekiem sukcesu. Założona przez niego firma Paws Inc., zajmująca się produkcją kolejnych pasków "Garfielda" i sprzedażą licencji, zatrudnia ponad 50 osób. Sprzedaż garfieldowych gadżetów przynosi zyski od 750 milionów do miliarda dol. rocznie. Jednak 63-letni rysownik, zamiast w spokoju liczyć spływające na konto sumy, sporą ich część przeznacza na rozmaite akcje społeczne. Od nieco megalomańskiej idei postawienia w jego rodzinnym stanie Indiana kilkunastu pomników Garfielda (jako atrakcji turystycznej), po o wiele bardziej szczytne przedsięwzięcia, jak powołanie do życia The Professor Garfield Foundation, wspierającej edukację najmłodszych.
Sztandarowe dzieło Davisa (jedynie najwięksi wielbiciele pamiętają jego inne projekty, takie jak "Gnorm Gnat" czy "Farma Orsona”) zrobiło furorę na całym świecie. Przez lata z pozoru proste komiksowe paski ułożyły się w zawsze zabawną, czasem trochę wzruszającą sagę o codziennych wyzwaniach i potrzebie uczuć. A także, a może przede wszystkim, o pasji życia i jedzenia pizzy.
p
GARFIELD: (zieeew!) Lubiłbym poranki bardziej, gdyby zaczynały się później.
Wcale nie jestem STARY!!!
Taaak.. Dobrze być mną!
Głodny.
Staram się jeść każdy posiłek tak, jakby to miał być mój ostatni. I nigdy nie podjadam między posiłkami. Tylko drobne przekąski.
Dojrzałość jest przereklamowana.
Prezenty, prezenty, prezenty i jeszcze więcej prezentów!!!
O taaaak... czekaj... Nie wynaleźli jeszcze machiny do podróżowania w czasie, prawda?
Nie wiedziałem, że są jakieś inne rodzaje.
Jeśli nie możesz czegos zabrać ze sobą, zjedz to od razu.
Jestem wystarczająco stary, by wiedzieć, ale wciąż na tyle młody, by mieć to w poważaniu!
Może wyruszę na podbój kosmosu? Stoczę walkę o dominację nad światem? Albo utnę sobie dłuuugą drzemkę.
Nie należy walczyć z prawami natury
Takie, na które nic nie można poradzić, jak to, że czasami MUSZĘ leżeć i nic nie robić. Ale skoro o tym mowa, to ostatnio sporo ćwiczę. Staram się podnieść do ust większą liczbę pączków na raz!
Nieee, jestem wciąż tym samym niezwyle uroczym, zabawnym, kochanym i skromnym koteczkiem co przed trzydziestoma laty.
Nieprawda! Czasem myślę też o was myślących o mnie.
Doskonale. Choć Jon twierdzi, że chce rozwodu. Ale ja biorę lodówkę!
Uwielbiam! Każdy kot powinien mieć jednego. Są kochające, lojalne, a smród z ich paszczy mógłby powalić jaka...
To najdoskonalsze z dzieł natury.
Tak... hmmm, lunchu?