Dziennik Gazeta Prawana logo

Dylan w U-Bahnie

12 października 2007, 16:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Czeski pisarz Jaroslav Rudiš zrobił coś nader niekonwencjonalnego - wypiął się na Pragę. Bezceremonialnie porzucił ją dla Berlina. I napisał bezpretensjonalną, nostalgiczną książkę o pożegnaniu z młodością.

Warto zapytać, czy w Berlinie w ogóle tkwi jakaś magia, skoro Rudiš akcję debiutanckiej powieści umieścił w kolejowych podziemiach U-Bahnu, obskurnych robotniczych knajpach, skromnych mieszkaniach we wschodnioberlińskich blokowiskach. Większości Polaków metropolia nad Szprewą kojarzy się z wąsikiem à la Führer, polską i sowiecką flagą na Bramie Brandenburskiej oraz modnymi w latach 70. zakupami w okolicach Alexanderplatz (do NRD można było wyjechać na dowód osobisty).

Tymczasem współczesny Berlin jest już zupełnie innym miastem - zagadkowym, wartym odkrycia na nowo, przyciągającym ludzi z całego świata. Wabi ich unikalne połączenie różnorodności, kosmopolityzmu, dramatycznej przeszłości oraz słabości berlińczyków do wszelkiego rodzaju undergroundu. Nie ma tu zabytków, ale jest szczególna atmosfera. Poza tym nigdzie indziej w Niemczech, może poza Hamburgiem, mieszkańcy z takim przekonaniem nie przechodzą przez ulicę na czerwonym świetle.

Historia, którą opowiada Rudiš, ma w sobie jednocześnie coś rozbrajająco młodzieńczego i zastanawiająco dojrzałego. Główny bohater, 30-letni nauczyciel, ucieka z Pragi, porzucając pracę i rodzinę, by w wagonach metra grywać piosenki Dylana i Beatlesów, założyć punkową kapelę, kochać się z pewną blondynką i popijać piwo w kolejarskich bufetach. To opowieść wedle najlepszych beatnickich wzorów.

Jednak nie chodzi tu o epatowanie buntowniczym życiorysem. Wariacka wyprawa młodego Czecha stanowi dla pisarza ledwie pretekst do uważnej obserwacji i słuchania bliźnich. Sama fabuła jest raczej wątła - istotniejsze zdaje się snucie nostalgicznych anegdot, budowanie absurdalnych sytuacji i utkane z ludzkich wspomnień poczucie humoru rodem z książek Hrabala.

Rudiš nie bawi się w złożoną analizę psychologiczną (dla przykładu, nie wiemy do końca, dlaczego główny bohater decyduje się na dramatyczną ucieczkę), interesują go lekką kreską szkicowane portrety - niektóre naprawdę błyskotliwe.

Weźmy takiego Pancho Dirka, sfrustrowanego rockmana seksoholika, który próbuje podrywać dziewczęta na ogłoszenia prasowe o treści: "Wypieczony, niemiecki befsztyk oferuje kolację ze śniadaniem pikantnej szprotce po czesku, rosyjsku lub po polsku".

Nie przypadkiem Rudiš umieszcza akcję książki przeważnie w podziemiach metra. Jeśli spojrzeć na Berlin jak na żywy organizm, sieć metra i szybkiej kolei byłaby jego krwiobiegiem. Tu skupia się niczym w soczewce wszystko, co piękne i wszystko, co wstydliwe. Oczywiście, U-Bahn można potraktować też jako mitologiczną metaforę podziemnego świata zamieszkanego przez osoby niekoniecznie żywe. Ale w powieści nie ma natrętnej metafizyki.

Nawet obecny tu i ówdzie duch pewnego samobójcy jest swojski, przyjazny i potrzebuje tylko na równych prawach opowiedzieć swoją historię. Dawno nie czytałem równie bezpretensjonalnej książki. Nie zniszczą mi tej przyjemności nawet błędy w tłumaczeniu i pomyłki redakcyjne, których, jak na tak krótki utwór, jest niestety stanowczo zbyt wiele.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj