Dziennik Gazeta Prawana logo

Szkoła życia i śmierci

4 lipca 2008, 18:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Szkoła życia i śmierci
Inne
„Matki” Teodory Dimowej to kolejna próba dotarcia do psychiki nieletnich zabójców i odpowiedzi na pytanie, co popycha ich do bestialskich morderstw? Konstatacja bułgarskiej autorki jest równie prosta jak szokująca.

Literatura bułgarska jest nam równie obca jak, dajmy na to, literatura malajska. „Matki”, jedna z najgłośniejszych bułgarskich powieści ostatnich lat, mogą tę sytuację zmienić. To książka wstrząsająca, w której emocjonalny chłód sąsiaduje z rozpaczliwą, niemal zwierzęcą potrzebą miłości i ciepła; lektura, która nie daje spokoju, sprawia niemal fizyczny ból i nie pozwala o sobie zapomnieć.

Teodora Dimowa, córka Dymitara Dimowa, klasyka literatury bułgarskiej, od wielu lat jest w swoim kraju autorką popularną, do tej pory jednak popularność ta nie wychodziła poza wąski krąg fanów współczesnego teatru. Wreszcie Dimowa postanowiła spróbować sił w literaturze sensu stricto – ogłosiła powieść „Matki” i rozpętała prawdziwą burzę. Na tamtejszym rynku wydawniczym dawno nie było bowiem książki tak bezkompromisowej i celnie diagnozującej bolączki współczesnego bułgarskiego (i nie tylko) społeczeństwa. Do napisania „Matek” zainspirowało Dimową wydarzenie, które rozegrało się kilka lat temu w szkole w Płowdiw, gdzie dwie 14-latki z zimną krwią zabiły koleżankę. Ta tragedia wstrząsnęła Bułgarią, a nie była przecież jednorazowym wybrykiem. Do podobnych brutalnych morderstw popełnianych przez uczniów dochodzi ostatnio wszędzie – w Polsce, Niemczech czy w USA. Niejednokrotnie stają się one kanwą literackich lub filmowych prób interpretacji – o ile jednak dzieła amerykańskich filmowców („Słoń” Gusa van Santa i – przede wszystkim – „Zabawy z bronią” Michaela Moore’a) wpadają w oskarżycielski ton, o tyle Dimowa wirtuozersko próbuje zgłębić psychikę nieletnich morderców.

„Matki” skonstruowane są z chirurgiczną precyzją – jedność czasu i miejsca, zazębianie się pozornie niezależnych od siebie wątków, siedem zróżnicowanych stylistycznie rozdziałów, portretujących każdego z uczniów oskarżonych o morderstwo, krótkie wyimki z niecodziennego przesłuchania, na koniec – tragiczny finał. Każdy z fragmentów to perełka portretu psychologicznego, a zarazem wstrząsający obraz rodzinnego piekła, w którym zamiast rodzicielskiej miłości, jak upiorna mantra powtarzają się matczyne słowa: „Po co ja cię mam, po co się urodziłaś?”. Chora sytuacja rodzinna, bieda, presja środowiska, życiowe niepowodzenia – to wszystko wypala swoje piętno na dziecięcym charakterze. Dimowa sugeruje też inne źródła wykrzywionej psychiki – nieprzypadkowo jej bohaterowie są rówieśnikami nowego ustroju, który wpłynął w znacznym stopniu na rozpad międzyludzkich więzi, atrofię uczuć i upadek norm moralnych.

Sytuacja powieściowa nie jest zresztą tak jednoznaczna – nastolatki z „Matek”, pomimo niesprzyjających warunków, heroicznie walczą o odrobinę zrozumienia i miłości. I właśnie ona ich zgubi. Miłość stała się dla nich narkotykiem – próba odstawienia go była jak operacja na otwartym sercu. Andrija, Lija, Dana, Aleksander, Nikoła, Dejan i Kalina tej operacji nie przeżyli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj