(Ałkhan-jurt)
Arkadij Babczenko, przeł. Karolina Romanowska, W.A.B. 2009
ocena: 5
34,90 PLN
_____________________________________________________________________________
. Ale Rosjanie sprawili sobie wkrótce Afganistan bis, w dodatku wymierzony (przynajmniej nominalnie) we własnych obywateli. Każda z nich przerodziła się w wyniszczającą wojnę totalną, prowadzoną wszelkimi dozwolonymi i niedozwolonymi środkami.
Z racji ewidentnych historycznych uwarunkowań polski punkt widzenia na tę sprawę jest specyficzny. Przypominam sobie, że . „Nasi” Czeczeni bohatersko prali Ruskich, Ruscy mordowali, palili miasta, zamykali ludzi w obozach filtracyjnych. I już.
Umknęła nam złożoność całej sytuacji. . Z drugiej zaś frustrację upadającej potęgi imperialnej, jej gospodarcze i polityczne interesy, wreszcie kwestię bezrobotnej zimnowojennej armii, pragnącej udowodnić sensowność swojego istnienia.
Tak czy inaczej, nie wybielając nikogo i nikogo nie usprawiedliwiając, da się powiedzieć jedno: to było piekło. Dzięki rewelacyjnej książce
W tym fabularyzowanym reportażu znajdziemy obowiązkowe Wszystko to jednak, jakby złośliwie, nie pasuje do schematu hollywoodzkiego filmu. Wręcz przeciwnie, każdy kolejny etap owej apokaliptycznej wędrówki jest koszmarniejszy od poprzedniego, każdy jest też tragiczny, pozbawiony jakiegokolwiek sensu i celu.
Babczenko trafił na I wojnę czeczeńską z poboru, jako 18-letni szczawik, tuż po maturze. I od razu dostał osobliwą szkołę życia: przez długie miesiące tułał się wśród zapitych rezerwistów na tyłach frontu, regularnie upokarzany i bity do nieprzytomności. Kiedy zaś autor dostaje się wreszcie, jako łącznościowiec, do regularnych oddziałów, nie czeka na niego nic lepszego, tylko krwawa, jałowa, dzika wojna z bezwzględnym przeciwnikiem, solidna lekcja nihilizmu.
Tym ciekawsze wydaje się to, że Babczenko powrócił do armii jako ochotnik, by walczyć w drugim konflikcie w 1999 roku. „Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czemu pojechałem tam znowu. Nie wiem. Po prostu nie mogłem nie pojechać, ciągnęło mnie z powrotem z niewiarygodną siłą. Może dlatego, że tam została moja przeszłość, całe moje życie – z tamtej wojny wróciło tylko ciało, ale nie dusza. Wojna to najsilniejszy narkotyk na świecie”. Świetna proza, która nie pozostawia żadnych złudzeń co do ludzkiej natury.