Kim Youngha
Kim Youngha, przeł. Czoj Sung Eun (Estera Czoj) i Beata Kang-Bogusz, Kwiaty Orientu 2009
28 PLN
ocena: * * * * *
_____________________________________________________________________________
Pewnego dnia w twoim bloku zacina się winda – kiedy schodzisz po schodach, spiesząc się do pracy, widzisz, że z windy, przycięte drzwiami, wystają czyjeś nogi (w tym jedna bez buta). Nikt poza tobą nie zwraca na to zjawisko uwagi…
Kim Youngha, jeden z najciekawszych koreańskich pisarzy współczesnych, wie, jak pisać opowiadania.
Opowiadanie to forma ograniczająca pisarza, zmuszająca go do stosowania elips, metafor, skrótów myślowych. Nie ma tu miejsca na szeroki plan, poboczne wątki czy obszerne wyjaśnienia. : Koreańczyk płynnie i bezpretensjonalnie łączy ją z drobiazgowym realizmem, tworząc małe perełki literatury obyczajowej – często absurdalne i śmieszne. Nierzadko niepokojące, groźne, bolesne.
Pewna kobieta obawia się, je jej mąż jest wampirem. Inna została w dzieciństwie porażona piorunem i poszukuje ludzi z podobnymi doświadczeniami. W małym zakładzie fotograficznym zostaje popełnione morderstwo – śledczy błądzi wśród poszlak, ale przy okazji ma okazję zajrzeć za kulisy banalnych życiorysów podejrzanych – odnajduje tam osobliwą tajemnicę… Bohaterowie tych opowiadań są chłodni, pozornie racjonalni i opanowani, ale to, co im się przydarza, ma całkiem inne oblicze – jest gorące, dziwaczne, wymyka się klasyfikacjom i wyjaśnieniom.
Kim Youngha robi już drugie podejście na polski rynek. Jego przeszła u nas w zasadzie kompletnie bez echa. Wybór opowiadań wychodzi również w niszowym wydawnictwie, bez jakiekolwiek promocji. Gdybym przyspieszył kroku przy tej akurat półce księgarskiej, nigdy bym się pewnie nie dowiedział, że istnieje ktoś taki jak Kim Youngha. A to błąd.
Autor „Wampira…” idzie ścieżką wydeptaną przez – jego teksty są uniwersalne. Nie ma tu epatowania orientalizmem, wręcz przeciwnie – nie musimy wiedzieć (bo i skąd) wiele o Korei, by móc czytać te opowiadania osadzone tyleż w azjatyckim kontekście, co w światowej popkulturze, wykorzystujące tradycyjne dla zachodniej literatury motywy.
Oczywiście, można narzekać (ja nie narzekam), że w ten sposób Murakami, Kim Youngha i podobni im pisarze z Dalekiego Wschodu wyrzekają się własnej tożsamości, ale dzieje się to bez wątpienia z pożytkiem dla czytelnika.