Wojewoda po wstrzymaniu wykonania uchwały zarządu województwa miał 30 dni na zbadanie jej pod kątem prawnym. Jak poinformowała w piątek PAP rzeczniczka wojewody dolnośląskiego Sylwia Jurgiel, wojewoda stwierdził nieważność uchwały o odwołaniu dyrektora Opery Wrocławskiej Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego.

W uzasadnieniu decyzji wojewody wskazano, że zarząd województwa dolnośląskiego zarzucił w uchwale o odwołaniu dyrektora Opery Wrocławskiej, iż ten naruszył przepisy ustawy o finansach publicznych oraz ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej. "W ocenie organu nadzoru, sformułowanie przez Zarząd Województwa zarzutu naruszenia przepisów ustawy o finansach publicznych powinno być poprzedzone stosownym postępowaniem przed komisją orzekającą przy Regionalną Izbę Obrachunkową i co więcej – zarzuty te powinny być potwierdzone przez komisję. Tymczasem, Zarząd Województwa nie tylko nie dysponował w dniu podjęcia zakwestionowanej uchwały stanowiskiem organu właściwego do orzekania w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych, ale również nie wystąpił do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej we Wrocławiu z wnioskiem o ukaranie dyrektora Opery Wrocławskiej za naruszenia wskazane w uzasadnieniu do uchwały" - napisano w uzasadnieniu.

W uzasadnieniu przypomniano również, że komisja orzekająca przy RIO, 11 kwietnia orzekła, że Nałęcz-Niesiołowski nie naruszył dyscypliny finansów publicznych, co wskazywała w wystąpieniu pokontrolnym NIK.

Rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego Michał Nowakowski, zapowiedział, że zarząd województwa dolnośląskiego odwoła się od decyzji wojewody o unieważnieniu uchwały odwołującej Nałęcza-Niesiołowskiego. "Zarząd Województwa Dolnośląskiego podejmując decyzję o odwołaniu pana Marcina Nałęcz-Niesiołowskiego z funkcji dyrektora Opery Wrocławskiej uznał, że zarzuty, które postawiły wobec działalności pana dyrektora kontrole NIK-u oraz Urzędu Marszałkowskiego są poważne i uniemożliwiają mu dalsze pełnienie funkcji dyrektora Opery. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że w Operze trwa nadal postępowanie prowadzone przez CBA i prokuraturę" - napisał w oświadczeniu wysłanym PAP Nowakowski.

Przed podjęciem uchwały od odwołaniu Nałęcza-Niesiołowskiego zarząd województwa dolnośląskiego zasięgnął opinii m.in. Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jak podał wcześniej rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego, "opinia ministra kultury była negatywna. Ze strony związków były i negatywne i pozytywne opinie. Opinie te nie były jednak dla Zarządu Województwa wiążące".

W połowie ubiegłego roku NIK w protokole pokontrolnym podała, że dyrektor Marcin Nałęcz-Niesiołowski w 2017 r. zarobił 439,2 tys. zł. Jego wynagrodzenie podstawowe wyniosło ponad 158 tys. zł, a za dyrygowanie w kierowanej przez siebie placówce dostał dodatkowo 315 tys. zł.

Po upublicznieniu wyników kontroli NIK, dyrektor Nałęcz-Niesiołowski twierdził, że miał na to zgodę przełożonych (Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego, który jest organem prowadzącym Operę Wrocławską).

W ocenie NIK powierzanie dyrektorowi dyrygowania orkiestrą na tak dużą skalę było działaniem niegospodarnym. Jak uznali kontrolerzy, co miesiąc dyrektor dostawał bowiem dodatkowo ponad 26 tys. zł. Według ich wyliczeń za te pieniądze można było zatrudnić czterech dyrygentów na umowę o pracę. NIK kwestionował także samą umowę o dzieło, oceniając, że dyrygowanie nie jest dziełem.

NIK oceniła negatywnie także wykorzystanie przez tę instytucję dotacji podmiotowej oraz dotacji celowych przyznanych na łączną kwotę ponad 36 mln zł. W wystąpieniu pokontrolnym napisano, że szczegółową kontrolą objęto m.in. wydatki w wysokości ponad 474 tys. zł, które w ocenie NIK nie były objęte skutecznym nadzorem.

NIK miała też zastrzeżenia do dodatkowego wynagrodzenia dyrektora opery z tytułu autorskich umów o dzieło na 90 tys. zł oraz do powierzenia mu opisanego już "licznego dyrygowania orkiestrą w ramach umów cywilnoprawnych o łącznej wartości 315,2 tys. zł, co stanowiło ok. 200 proc. wynagrodzenia z tytułu umowy o pracę". Zastrzeżenia NIK dotyczyły także rozliczenia dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wys. ponad 30 tys. zł na koncert "W stronę Niepodległej" i wielu innych nieprawidłowości. Opera zwróciła 30 tys. zł resortowi kultury.

Później kontrolę w Operze Wrocławskiej przeprowadzili urzędnicy Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Ta kontrole również wykazała nieprawidłowości finansowe, a jej wyniki był zbieżne z ustaleniami poczynionymi przez NIK.

Od sierpnia ubiegłego roku toczy się śledztwo ws. nieprawidłowości finansowych w Operze Wrocławskiej. Śledztwo zostało wszczęte po zawiadomieniu złożonym przez CBA. To zaś było wynikiem kontroli przeprowadzone przez NIK.