Zgromadzone w placówce muzealia mają być spisane i przekazane w depozyt Muzeum Narodowemu w Krakowie. Ze względu na konieczność zabezpieczenia zbiorów o dużym znaczeniu dla dziedzictwa narodowego decyzji ministerstwa nadano rygor natychmiastowej wykonalności.

Reklama

W Muzeum Czynu Niepodległościowego przechowywane są pamiątki związane z walkami Polaków o niepodległość, m.in. cenna kolekcja sztandarów organizacji legionowych z okresu międzywojennego, pamiątki po marszałku Edwardzie Rydzu-Śmigłym, pamiątki związane z pogrzebem marszałka Józefa Piłsudskiego oraz sypaniem Kopca Piłsudskiego, dokumenty, mundury, broń i dzieła sztuki.

- Ani Rada i dyrektor Muzeum Czynu Niepodległościowego, ani Związek Legionistów Polskich, który jest wyłącznym właścicielem zbiorów, nie otrzymali żadnej decyzji - powiedział w środę po południu PAP komendant naczelny Związku Legionistów Polskich Krystian Waksmundzki. Dodał, że od lat prowadzący Muzeum zabiegają o wsparcie finansowe, którego z ministerstwa kultury nie mają. - Gdzie przez ponad 30 lat był resort i pan Piotr Gliński od 2015 roku? Jesteśmy jednym z najstarszych muzeów, a nie ma dla nas pieniędzy. Nie ma pomocy. Ta decyzja jest bezprawna i kompromitująca – ocenił Waksmundzki.

Jak poinformowała w środę PAP dyrektor Centrum Informacyjnego MKiDN Anna Pawłowska-Pojawa, decyzja o zakazie dalszej działalności Muzeum Czynu Niepodległościowego została podjęta przez ministra po wszelkich przewidzianych prawem czynnościach: po kontroli, wydaniu zaleceń pokontrolnych, podpisaniu listu intencyjnego w sprawie przyszłości placówki, po wielokrotnych spotkaniach i mediacjach. - I przede wszystkim w trosce o dobro dziedzictwa narodowego – podkreśliła.

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk mówił w środę w rozmowie z PAP, że jest to "bardzo dobra decyzja, w wyniku której zbiory po legionistach, po bohaterach naszej wolności, wreszcie zostaną przekazane, jako depozyt, do Muzeum Narodowego w Krakowie". Zdaniem Kasprzyka, sytuacja, która panowała w Domu Legionisty była "nie do przyjęcia".

- Zbiory, jak wynikało z kontroli przeprowadzonej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, były przechowywane w niewłaściwych warunkach" - stwierdził. "Co więcej, to Muzeum - działaniami (komendanta Związku Legionistów Polskich - PAP) Krystiana Waksmundzkiego - było nieudostępniane szerszej publiczności, a zatem walor edukacyjny i walor, jakim były znajdujące się w nim zbiory, nie był należycie wyczerpywany - mówił szef Urzędu.

Według niego, podjęta decyzja była "długo oczekiwana przez środowiska niepodległościowe, piłsudczykowskie". - Myślę, że jest to decyzja, której efektem będzie możliwość zapoznawania się z polską historią szerszej publiczności - podsumował.

Z takiego obrotu sprawy zadowolony jest także rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych Jerzy Bukowski. - Jesteśmy usatysfakcjonowani, że wreszcie przerwana została tragikomedia, związana z działalności Muzeum, do którego mogli wchodzić tylko nieliczni, w tym osoby zaakceptowane przez komendanta Waksmundzkiego - wskazywał w rozmowie z PAP.

Rzecznik ocenił, że "dostęp do tego miejsca powinien być powszechny, a zbiory we właściwy sposób zabezpieczone, poddane konserwacji i eksponowane w dobrach warunkach". Wyraził również nadzieję, że decyzja ministra kultury zostanie wykonana, zbiory przejdą pod kuratelę Muzeum Narodowego, a sam budynek, "zgodnie z wyrokami sądowymi, odzyska gmina". "Zależy nam, żeby mogły z niego korzystać wszystkie organizacje kombatanckie i patriotyczne działające w Krakowie" – podkreślił Bukowski.

Muzeum na krakowskich Oleandrach jest muzeum prywatnym utworzonym przez stowarzyszenie - Związek Legionistów Polskich, ale działa w oparciu o regulamin uzgodniony z ministerstwem kultury, a to oznacza, że pomimo prywatnego statusu powinno realizować misję wynikającą z ustawy o muzeach.

Pawłowska-Pojawa przypomniała, że kontrola sytuacji w tym miejscu została zlecona przez ministra kultury już w 2018 r. W placówce stwierdzono szereg uchybień dotyczących ewidencjonowania i inwentaryzowania zbiorów, ich przechowywania, zabezpieczenia oraz bezpieczeństwa zwiedzających.

"Muzeum otrzymało zalecenia pokontrolne, których – głównie z powodu braku środków finansowych i możliwości organizacyjnych – nie zrealizowało" – wyjaśniło ministerstwo. Szef resortu kultury Piotr Gliński zaproponował przekazanie zbiorów Muzeum Narodowemu w Krakowie, i docelowo utworzenie na ich bazie w odrestaurowanym Domu im. Józefa Piłsudskiego nowego Muzeum Czynu Niepodległościowego, które byłoby oddziałem MNK.

W skład kolegium ds. nowego oddziału mieli wejść przedstawiciele Związku Legionistów Polskich. Na początku listopada 2018 r. komendant naczelny Związku Krystian Waksmundzki podpisał list intencyjny w tej sprawie z ówczesnym dyrektorem MNK Andrzejem Betlejem, ale do podpisania umów nigdy nie doszło. Wobec niezrealizowania przez Związek zaleceń pokontrolnych oraz niewywiązania się z ustaleń zawartych w liście intencyjnym, na początku kwietnia ub.r. minister wszczął z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie zakazu dalszej działalności Muzeum Czynu Niepodległościowego w Krakowie.

Jak powiedział PAP dyrektor MNK Andrzej Szczerski, do tej pory nic się nie wydarzyło, nie doszło do przekazania zbiorów. "Potwierdzam gotowość MNK, żeby zgodnie z wcześniejszym listem intencyjnym, przejąć zbiory i otworzyć na Oleandrach wystawę poświęconą Legionom. Będziemy to robić w porozumieniu ze Związkiem Legionistów Polskich, a przede wszystkim we współdziałaniu z władzami miasta" – podkreślił.

Reklama

Z kolei rzeczniczka prezydenta Krakowa Monika Chylaszek powiedziała PAP, że decyzja ministra dotycząca wydania zakazu nie jest dla władz miasta zaskoczeniem, bo, jak pokazała wcześniejsza kontrola, eksponaty w Muzeum Czynu Niepodległościowego nie są przechowywane właściwie, a samo Muzeum jest praktycznie niedostępne dla zwiedzających. - Czekamy na uprawomocnienie się wyroku sądowego dotyczącego tego budynku – dodała.

Władze miasta od lat zabiegają o odzyskanie nieruchomości przy Oleandrach. W marcu b.r. krakowski sąd rejonowy zdecydował, że Związek ma ją zwrócić gminie do dwóch miesięcy od dnia uprawomocnienia się wyroku. W osobnym postępowaniu sądowym Kraków domaga się od Związku zapłaty ponad 995 tys. zł z tytułu bezumownego korzystania z budynku od października 2012 do końca listopada 2016 r.

Dom im. Józefa Piłsudskiego, zwany także Domem Legionisty, powstał w latach 30. XX wieku na krakowskich Oleandrach, skąd w 1914 r. wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa. Decyzję o jego budowie podjęli dawni legioniści na I Zjeździe Związku Legionistów Polskich w 1922 r., którzy na ten cel przekazywali własne fundusze. Teren pod budynek przekazały władze Krakowa.