Dziennik.plKsiążki

Poniedziałek, 6 września 2010

Imieniny: Beaty, Eugeniusza, Zachariasza

dodatki

Łukasz Orbitowski: Gram na dysonansach

2010-02-19 | Ostatnia aktualizacja: 17:53 | Komentarze: 0
Łukasz Orbitowski
"Utarło się stereotypowe przekonanie, że pisarz musi tworzyć w zgodzie ze sobą. Ja pracuję zupełnie inaczej, często wbrew sobie, wbrew własnym przekonaniom, wbrew własnej wizji świata" - mówi Łukasz Orbitowski, jeden z najciekawszych polskich prozaików młodego pokolenia, specjalista od literatury grozy.

Wolisz dzień czy noc?

Łukasz Orbitowski: Mam kolegę, który też pisze, i na podobne pytania zawsze odpowiada tak samo: i tak, i nie. Wyślizguje się w ten sposób z każdej trudnej sytuacji. Ja tutaj nie mogę tak zrobić, bo mówię jasno i wyraźnie: dzień. W dzień wyraźniej widać – i dziewczyny, i demony. A czasem, jak wiemy, to jedno i to samo.


Pytam nie bez powodu, bo w twoich tekstach wszystkie najstraszniejsze koszmary przydarzają się za dnia.

Jest to niewątpliwie celowy zamysł, wynikający w pierwszej kolejności z pewnego otrzaskania w gatunku. Rzeczywiście, horrory zwykły rozgrywać się w mroku, ale te rzeczy, które – jeśli chodzi o literaturę czy film – na mnie osobiście zrobiły największe wrażenie, dzieją się w świetle dnia. I tutaj się zwyczajnie troszkę zadłużyłem.


U kogo, na przykład?

Choćby u hiszpańskiego reżysera Narciso Serradora, który nakręcił jeden z najpiękniejszych filmów, jakie widziałem. Ten film nazywał się „Kto mógłby zabić dziecko?” – na pewnej wyspie, w ramach zabawy, dzieci wyrzynają wszystkich dorosłych. Wyspa jest skąpana w słońcu, piękna, strome uliczki, białe domki, po prostu cudo, a w tym krajobrazie grasują hordy roześmianych dzieci, które dokonują aktów niesłychanego okrucieństwa. Efekt piorunujący, nieporównywalny z żadną opowieścią grozy rozgrywaną w ciemnościach. Poza tym ludzie często mówią, że w tym gatunku ważne jest niedopowiedzenie. Jeśli niedopowiedzenie rozumiane jako tajemnica, to się zgadzam. Ale walor estetyczny horroru po prostu musi zostać wyeksponowany.


Czy lubisz się bać?

Oczywiście, że nie lubię. Lubię za to oglądać horrory właśnie ze względu na ich estetykę. Ona mi szalenie odpowiada. A gdy już mówimy o emocjach pokrewnych strachowi – jeśli film albo książka zdołają mnie przerazić, rozchodzi mi się po ciele przede wszystkim cudowne uczucie zaskoczenia. W przypadku mojej własnej twórczości – może zabrzmię jak wariat – ale rzecz ma się inaczej: istnieją lęki, których nie można nazwać, twarze, które nie są twarzami, głosy, które mówią bez słów. Przez budowanie fikcyjnych sytuacji jakoś to oswajam, nakładam kaganiec, maskę, łagodzę to, co nieznane.


A kiedy odkryłeś, że pisząc, lubisz budzić strach?

Ale ja wcale nie wiem, czy lubię budzić strach (śmiech). Takich rzeczy się człowiek dowiaduje dopiero w drodze informacji zwrotnej. Jeśli chodzi o autorefleksję, to najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie uciec od nastoletnich fantazji i fascynacji, od ery wideo, kiedy się oglądało „Piątek trzynastego 7” albo czytało powieści Grahama Mastertona. Później odkryłem dziką radość, jaką daje mi kreowanie makabry. Ja się generalnie trochę męczę przy pisaniu tych książek, morduję się, kiedy muszę poprowadzić bohatera, nadać tekstom głębszy walor, wywlec jakieś autentyczne – swoje czy cudze – strachy. To rzeczywiście przypomina fedrowanie na przodku. Ale pod koniec czeka nagroda: ogromną frajdę sprawia mi opisywanie, jak tam się tną, siekają, jak pożerają dzieci – i robię to z uśmiechniętą gębą. Wiąże się z tym pewna anegdota: przyszła do mnie raz koleżanka, która potem, nawiasem mówiąc, została redaktorką tej książki, wrażliwa dziewczyna, i mówi przerażona: „Łukasz, ja z tobą na piwo chodzę, my tyle gadamy, a teraz się dowiaduję, że ty piszesz t a k i e rzeczy!”. Wtedy dostałem jeden z najpiękniejszych komplementów, jakie w ogóle mogłem dostać.

Rozmawiał Piotr Kofta
Źródło: Dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!