Nie ma Pan zielonego pojęcia, jak działają "MOJE PRYWATNE TEATRY" - napisała na początku maja na swoim profilu Krystyna Janda. Tłumaczyła przy tym, że w sensie formalnym teatry należą do jej fundacji i państwa. - Czyli - zysków nie biorę do kieszeni (przepraszam za ten zwrot, ale nie wiem jak to mogę wyraźniej nazwać, żeby wytłumaczyć) WSZYSTKIE ZAROBIONE PIENIĄDZE IDĄ NA CELE STATUTOWE! (produkcje spektakli, remonty, zakup sprzętu, koszty stałe) – dodawała.

Podkreśliła też, że dotychczasowa pomoc ze strony państwa przez 11 lat działalności Fundacji nie przekroczyła 10 proc. budżetu.

Gdybym dziś podjęła decyzję o jej zamknięciu, według prawa muszę przekazać cały jej majątek innej fundacji o podobnych celach statutowych lub teatrowi państwowemu, natomiast wszystkie zobowiązania opłacić z własnych, PRYWATNYCH pieniędzy. I w tym sensie jest to MOJA FUNDACJA i MOJE PRYWATNE TEATRY. Są PRYWATNE tylko jeśli chodzi o ryzyko i zobowiązania. Takiej odpowiedzialności i ryzyka nie ponosi żaden z dyrektorów państwowych instytucji kultury - skwitowała.

W liście ministra, który publikuje niezalezna.pl Piotr Gliński pisze, że to nie prawda, że nie wie jak działają jej teatry. - Osobiście rozpatrywałem wszystkie wnioski odrzucone w pierwszym naborze. Zapoznałem się z nimi bardzo dokładnie i zaopiniowałem pozytywnie wniosek Fundacji Krystyny Jandy na rzecz Kultury. Otrzymała Pani 150 tys. zł dotacji - czytamy w liście.

Jak argumentuje Gliński, Fundacja Krystyny Jandy otrzymała od państwa 10 proc. swojego budżetu, o czym wcześniej pisała sama Janda.

Teatr Polonia i Och Teatr są promowane przez duże tytuły prasowe i popularne portale internetowe. W centrum Warszawy trudno znaleźć słup ogłoszeniowy, na którym nie ma choćby jednego plakatu promującego ich spektakle. Jest Pani osobą znaną i cenioną za dorobek i osiągnięcia artystyczne. Jako minister kultury doceniam Pani działalność i wysiłek związany z ich prowadzeniem.  Warto jednak pamiętać, że w Polsce działa tysiące placówek kulturalnych, w tym także mniejszych teatrów. Często prowadzą je pasjonaci, związani z lokalnymi ośrodkami kultury. Nie dysponują oni nawet ułamkiem możliwości, jakie posiada prowadzona przez Panią fundacja. Przyznanie kwoty 1,5 miliona złotych na prowadzone przez Panią teatry zmniejszyłoby szansę wielu innych podmiotów na otrzymanie dotacji MKiDN - pisze Gliński.

Fundacja Krystyny Jandy ubiegała się o 1,5 mln złotych dotacji na Och-Teatr i Teatr Polonia. Początkowo ministerstwo kultury w ogóle odmówił przyznania pieniędzy aktorce - oficjalnie zadecydowała o tym "zbyt niska punktacja" złożonych wniosków i błędy w jednym z dokumentów. Ostatecznie, po odwołaniu się od decyzji, resort przyznał Jandzie 150 tys. zł.