Trudno sobie wyobrazić, żeby film miał swoją premierę gdzieś indziej, a nie w Hiszpanii. Bo przecież opowiada historię z życia najsłynniejszego - obok Picassa - hiszpańskiego malarza. Obraz w całości powstał w ojczyźnie Goi, choć ma amerykańskiego producenta.

Reklama

Trudno nazwać film biografią malarza. Bo historia kręci się tutaj wokół jednej z jego muz, Ines (rewelacyjna Natalie Portman), i nadgorliwego mnicha Świętej Inkwizycji, Lorenzo (znakomity Javier Bardem). To właśnie on poluje na malarza, który w swoich dziełach otwarcie kpi z inkwizycji.

Lorenco więc zastawia sidła tak, by uderzyć Goję w najczulszy punkt - oskarża o herezję jego muzę. A potem skazuje ją na tortury. I Forman nie szczędzi widzom okrucieństw. A w scenach tortur Portman po raz pierwszy w karierze pojawia się na ekranie zupełnie nago.

Forman świetnie namalował XVIII-wieczną Hiszpanię. Doskonale oddał też klimat mrocznych obrazów Goi. I wszystko to jak na dłoni pokazuje, co dzieje się, kiedy człowiek musi ugiąć się przed wielką polityką i historią.

Zanosi się też na zamieszanie. Bo przeciwko filmowi może protestować Kościół - przewiduje DZIENNIK. A to dlatego, że Forman otwarcie potępia Świętą Inkwizycję. Pokazuje ją jako skupisko ludzi żądnych władzy, pozbawionych jakichkolwiek zasad.

A czy sama historia, opowiedziana w filmie, jest prawdziwa? Nie wiadomo. W biografii malarza nie ma o tym wszystkim ani słowa.