Choć rodzimi czytelnicy i widzowie od kilku lat znają nieśmiałą, ale genialną panią major moskiewskiej milicji, to pierwsza część jej przygód - wydana w Rosji w 1993 roku "Kolacja z zabójcą" - dopiero teraz jako szósta pojawia się na naszym rynku. Szkoda, że tak późno, bo to najlepsza powieść słynnej eksmilicjantki.

Reklama

Aleksandra Marinina to u naszych wschodnich sąsiadów prawdziwa literacka szycha. Sprzedała grubo ponad 30 milionów swoich książek, miesięcznik "Forbes" umieścił ją na trzeciej pozycji na liście najbogatszych kobiet i wysoko wśród najbardziej wpływowych osób w Rosji. Popularnością dorównuje tam gwiazdom pop, a parę lat temu jako znaki towarowe zarejestrowała zarówno swój pseudonim (naprawdę nazywa się Marina Aleksiejewa), jak i nazwisko głównej bohaterki.

A wcale nie było łatwo. Marinina debiutowała dopiero w wieku 47 lat. Pierwszą powieść wydała wspólnie z Aleksandrem Gorkinem, kolegą z milicji, w której przepracowała 19 lat. Skończyła na stopniu podpułkownika i z doktoratem z kryminologii.

Czym Marinina uwodzi czytelników? Po pierwsze, ze znawstwem opisuje środowisko milicjantów, a fabuły książek często opiera na prawdziwych śledztwach, w których sama brała udział. Po drugie - jest mistrzynią opisu realiów współczesnej Rosji, której całą złożoność sprzedaje w formie lekkiej i łatwej, rodem niemal z prasy brukowej. Nie znaczy to jednak, że nie ma ambicji. Przeciwnie - umie pogodzić Wersal z targowiskiem, podać sprawy skomplikowane w prostej formie. Po trzecie wreszcie, Marinina stworzyła jedną z ciekawszych i przyjemniejszych postaci w literaturze popularnej naszych czasów - dzięki zapałowi w odsłanianiu meandrów kobiecej duszy, opisami rozterek major Kamieńskiej autorka zjednała sobie wierne rzesze czytelniczek.

Przyjrzyjmy się "Kolacji z zabójcą". Analityczka z moskiewskiego Urzędu Śledczego Nastia Kamieńska, samotna i płochliwa osóbka, dostaje do zbadania sprawę morderstwa Iriny Fiłatowej, kryminologa z Instytutu Naukowego MSW. Skłócona wewnętrznie milicja chce mieć sprawę jak najszybciej z głowy, aresztuje więc kierowcę samochodu, który feralnej nocy podwiózł Fiłatową do domu. Sprawa jednak wygląda na próbę upozorowania nieszczęśliwego wypadku przez profesjonalistę od mokrej roboty. Nastia postanawia zatem szukać klucza do rozwiązania zagadki w prowadzonej przez ofiarę pracy naukowej. Biurowe śledztwo kieruje ją do "swoich" - w środowisko pracowników MSW. By przełamać zawodową solidarność i zmowę milczenia, po raz pierwszy musi wyjść z bezpiecznego, biurowego ukrycia i wyruszyć w teren.

Fabuła jest wciągająca i prosta, nieskażona jeszcze grzechem przesadnej komplikacji. Znajdziemy tu też sporo odwołań do klasycznego kryminału - bohaterka potrafi zmieniać tożsamość, co stanowi jeden z jej głównych atutów w śledztwie. Ów chwyt stosował przecież już mistrz kamuflażu i ojciec chrzestny wszystkich detektywów Sherlock Holmes. Nie ma za to przesadnego sentymentalizmu, który miejscami straszy w następnych powieściach cyklu. Przeciwnie, opisana przez Marininę rzeczywistość potrafi niekiedy zadać czytelnikowi mocny cios w głowę.


"Kolacja z zabójcą"
Aleksandra Marinina, przeł. Margarita Bartosik, W.A.B. 2007