Dziennik Gazeta Prawana logo

Intymność dziwoludów

13 października 2007, 13:54
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Po kilku minutach oglądania gdyńskiej "Kompozycji w słońcu” czujemy się jak natrętni podglądacze. Dzięki autorowi i reżyserowi Ingmarowi Villqistowi zapominamy, że to teatr.

Ciemne, klaustrofobiczne mieszkanie jest jak więzienie. Krzesła widowni otaczają z czterech stron przestrzeń gry. Siedzimy blisko bohaterów dramatu, jakbyśmy byli zamknięci z nimi w jednym pokoju. Żyją tu Trudi i Eugen. Mimo że są dorośli, nigdy nie wychodzili na zewnątrz. Nie wiedzą, co to blask słońca, zieleń roślin, szum wiatru. Są półślepi, z braku ruchu często puchną im z nogi. Nazywają siebie dziwoludami.

Władczynią tego świata jest pani Maria. Ona decyduje o najdrobniejszych szczegółach ich egzystencji, jest sprawczynią chorej izolacji. A przecież nikt nie ma prawa pozbawiać ludzi wolności. Pani Maria ma powód - popełniła kiedyś grzech. Cierpienie Trudi i Eugena jest częścią kary, jaką sobie wymierzyła. Jest jeszcze Heizig, który próbuje "rozbić klatkę męczeństwa, w jakiej żyją bohaterowie.

Trudi i Eugen mogliby przecież wyjść z mieszkania. Pani Maria nie byłaby ich w stanie zatrzymać. Dlaczego tego nie robią? Bo nie można pragnąć rzeczy, których się nie zna. Trzyma ich niewidzialna, lecz mocna smycz. Ta smycz jest w ich głowach. Przecież znamy takich ludzi. Dźwigają bagaż, który dostali nie z własnej winy.
W świat dziwoludów łatwo wniknąć także dzięki rewelacyjnemu aktorstwu. Dorota Lulka jako Trudi i Dariusz Siastacz stworzyli ciepłe postaci dzieci zamkniętych w ciałach dorosłych. Pani Maria (Małgorzata Talarczyk) pokazała wstrząsające studium poczucia winy. Eugeniusz Kujawski dał Heizigowi spokój, rozsądek, a jednocześnie rys cierpienia.

Villqist spektaklem w Teatrze Miejskim w Gdyni pyta - co to jest wolność? Człowiek jej pozbawiony traci godność. Wolna wola jest przecież jedną z podstaw człowieczeństwa. Trudi i Eugen wiedzą, że są dziwoludami. Są pogodzeni ze swoją innością. Pragną spokoju, chcą decydować o sobie. Tego im jednak nie wolno. Czy w takich warunkach można mówić o wolności? Można. Wyrażenie sprzeciwu jest aktem wolności samym w sobie. I to w końcu udaje się nawet dziwoludom.

Ta historia wydaje się daleka od rzeczywistości. Inspiracją Ingmara Villqista była opowieść, którą słyszał w dzieciństwie. W latach 50. na Śląsku znaleziono w starej kamienicy staruszkę i dwoje ludzi w średnim wieku, którzy żyli w totalnej izolacji. Dlaczego? Nie wiadomo. Treść dramatu jest całkowitą kreacją.


"Kompozycja w słońcu"
Ingmar Villqist
reż. autora
Teatr Miejski w Gdyni

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj