Dziennik Gazeta Prawana logo

Gretkowska przynudza w swojej nowej książce

14 czerwca 2010, 17:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W „Miłości po polsku” Manuela Gretkowska kolejny raz próbuje wyjaśniać Polskę – raczej z marnym skutkiem. Jej nowa powieść szybuje w kierunku publicystyki czy poradnika psychologicznego, nie zaś literatury pięknej.

A Gretkowska znowu swoje. Niestety, Miłość po polsku dołącza do korowodu nieudanych książek, które ta interesująca kiedyś pisarka zaczęła produkować po Polce. Trudno to skwitować inaczej niż banałem: chyba powrót do kraju zaszkodził Gretkowskiej. Utrata perspektywy emigranckiej spowodowała, że jej słynna niegdyś ironia przerodziła się w pretensjonalną dosłowność. W pisarce, która kiedyś kpiła i prowokowała (czytaj: stała z boku, jak na błyskotliwego, złośliwego obserwatora przystało), obudziło się publicystyczne zacięcie. Gretkowska zaczęła uderzać w polskie piekiełko w sposób daleki od finezji.

Z napisanych w latach 90. książek, które rzeczywiście były odkryciem (My zdies emigranty, Tarot paryski, Kabaret metafizyczny) nie zostało nic. Miłość po polsku rzecz najnowsza w dorobku pisarki jest przede wszystkim nużąca, choć początek wiele obiecuje: poznajemy bohatera (a zarazem narratora) powieści, Miłosza Kenckiego, dobiegającego pięćdziesiątki Polaka mieszkającego w Szwecji. Właśnie rozpada mu się małżeństwo z jędzowatą Szwedką Karin. Spodziewamy się więc, że będzie to solidna obyczajowa historia o dramatycznym przełomie jak wiadomo, rozwód to przeżycie, które według niektórych wywołuje większy stres niż śmierć bliskiej osoby. Nie u Gretkowskiej.

Autorka Miłości po polsku serwuje nam opowieść tak letnią i nijaką, że szczere chęci, by przebrnąć przez nią do końca, znacznie słabną po kilkudziesięciu stronach. Miłosz wraca do Polski i poznaje nową kobietę Alicję Sobańską, lingwistkę po przejściach. Para próbuje ułożyć sobie życie. Kencki mężczyzna (mimo erotycznego rozpasania) uczuciowy i wrażliwy podejmuje próby naprawy stosunków ze swoimi dorastającymi dziećmi, zaczyna pracę w BizneSpa, żeby ratować hordy zestresowanych biznesmenów. I co najważniejsze musi odnaleźć się w nowym życiu, w Polsce. Choć widzi, jakie są realia.

Właśnie owe realia wychodzą tu na pierwszy plan. Wiadomo, Polska, pozornie katolicka, w ukryciu kocha tani skandal (Najsłynniejszą miłosną parą kraju rodzinnych wartości i kultu papieża jest dziewczyna o wyglądzie i manierach gwiazdy soft porno i jej narzeczony satanista rozrywający publicznie Biblię). Klasa polityczna tonie w upadku (Alkoholicy, narkomani moralistami i byłymi prezydentami. Fanatyczni półinteligenci dostają programy telewizyjne). Warunki społeczne odbiegają od pożądanego poziomu (Wystarczy mi regres powrotu do Polski. Przyjazd z emigracji do zacofanego o trzydzieści, czterdzieści lat kraju). No i związki międzyludzkie.

Gretkowska w tej książce próbuje być po trochu psychologiem, po trochu socjologiem, a wszystko przybrać w felietonowe piórka. Nie do końca to wychodzi. Miłość po polsku przez te zabiegi staje się zbiorem dość oczywistych obserwacji społecznych. Przykład: W Polsce rodzinny, międzyludzki mętlik. (…) W Szwecji jest minimum socjalne. W Polsce minimum egzystencjalne jakoś przeżyć w prowizorce uczuć. Sęk w tym, że książka wypruta właściwie z bohaterów (bo niby pojawiają się oni na kartach powieści, ale tylko po to, by szybko zniknąć na rzecz rozmaitych publicystyczno-psychologicznych rozważań), staje się zbiorem bon motów i społecznych diagnoz, co jest na dłuższą metę nie do zniesienia. Z Miłości po polsku wynika tyle, że jest generalnie źle. Jako naród i jako kraj jesteśmy po prostu do wymiany. Z wieloma zarzutami trudno nie zgodzić, ale od dobrej powieści oczekuje się więcej niż doraźnej publicystyki i natrętnego psychologicznego dydaktyzmu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj