Dziennik Gazeta Prawana logo

Ministerialne dotacje dla czasopism. Czas się upomnieć o pisma idei

20 kwietnia 2019, 17:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polska prasa
Polska prasa/Shutterstock
Ministerialne dotacje dla czasopism humanistycznych od lat przyznawane są według klucza politycznego. Nie ma znaczenia, czy rządzi PO, czy PIS. Wsparcie nie może zależeć od sympatii aktualnego ministra kultury

Jak co roku w okolicach marca część młodych środowisk intelektualnych okazuje swoje oburzenie. To właśnie pod koniec zimy lub na początku wiosny Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłasza decyzję dotyczącą przydzielenia dotacji dla czasopism kulturalnych oraz humanistycznych, zwanych potocznie pismami idei. W tym roku najszerszym echem odbiła się akcja „Krytyki Politycznej”, która od 2016 r. przestała otrzymywać ministerialną dotację dla czasopism. Pod hasłem „pozdrów Glińskiego” zbierała ona wśród sympatyków środki na wydanie kolejnego numeru kwartalnika.

Akcja zakończyła się sukcesem i w szybkim tempie udało się zgromadzić potrzebną kwotę – jednak tylko na jeden numer. „Krytyka” ma największe spośród pism idei możliwości dotarcia do ludzi (100 tys. obserwujących na Facebooku), tymczasem pomijanych według klucza politycznego pism jest więcej i większość przypadków nie kończy się happy endem. A ta sytuacja trwa w najlepsze od lat – bez wątpienia nie zaczęła się w momencie dojścia PiS do władzy. Można wręcz powiedzieć, że wcześniej było nawet gorzej.

Źródło społecznego dyskursu

Oczywiście jakiś zapalony wolnorynkowiec mógłby zapytać, po co w ogóle przyznawać dotacje dla pism idei? Przecież czasopisma powstają dla czytelników, a skoro dany tytuł nie potrafi się utrzymać z przychodów ze sprzedaży, ewentualnie reklam, to znak, że rynek zweryfikował go negatywnie. Skoro nikt go nie chce czytać, to niech nie wychodzi. Jednak pisma idei są czytane i mają zwykle wierne grono zwolenników. To nie są wielkie grupy, ale bardzo zaangażowane w debatę publiczną i czujące silną więź z ideą, którą dane pismo reprezentuje. Inaczej mówiąc, środowiska zgrupowane wokół poszczególnych pism idei są źródłem społecznego dyskursu.

Charakter pism idei sprawia, że sprzedają się one w niewielkich nakładach – zwykle od zaledwie kilkuset do kilku tysięcy egzemplarzy – więc siłą rzeczy nie są w stanie utrzymać się z dochodów własnych. Publikują one teksty długie, często na niedostrzegane w danym momencie tematy i pokazujące świat z perspektywy odleglejszej niż ostatni tydzień, więc nic dziwnego, że nie są popularne. Jednak to wcale nie znaczy, że nie są ważne.

To właśnie pisma takie jak „Nowy Obywatel”, „Krytyka Polityczna”, „Nowa Konfederacja”, „Kontakt” czy „Kultura Liberalna” wprowadzają do debaty publicznej nowe tematy, pomysły i idee. Część z nich dopiero później jest podchwytywana przez czołowe media, docierające do setek tysięcy lub czasem milionów odbiorców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj