Jubileuszowy koncert zostanie zarejestrowany przez TVP, a jednocześnie zainauguruje ogólnopolską trasę – spektakl będzie prezentowany w największych polskich miastach.

Reklama

"Weszliśmy do studia i robimy nagranie całej muzyki po 30 latach. Sam jestem bardzo podekscytowany, ponieważ do wykonania jest dosyć karkołomne zadanie. Wszyscy, wydaje mi się, mamy w uszach przez te 30 lat te dźwięki. Co zrobić, żeby nie zepsuć, żeby to było świeże współczesne, a jednocześnie żeby zachować to, co w tej muzyce jest w pamięci, w sercach ludzi, którzy to przedstawienie widzieli" – powiedział Janusz Stokłosa podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Katowicach.

"30 lat temu nie dysponowaliśmy takimi możliwościami jak dzisiaj, sporo było plastiku, instrumentów naśladujących inne instrumenty. Perkusja 30 lat temu brzmiała zupełnie inaczej niż dzisiaj. Syntetyczne brzmienia 30 lat temu i dzisiaj dzieli epoka. W nagraniu bierze udział sporo młodych muzyków, myślę, że energia będzie jeszcze większa" – dodał.

Ideały pozostają

Jak podkreślił reżyser i choreograf Janusz Józefowicz, spektakl wciąż jest grany i wciąż budzi emocje, już u kolejnego pokolenia. "Świat się zmienił przez te 30 lat, ale nie zmienił się ten moment w życiu, kiedy młody człowiek chce szukać tego, co jest dobre, mądre, piękne, kiedy myśli o świecie w kategoriach czarno-białych, w sposób idealistyczny – to się nie zmieniło" – podkreślił.

"Mamy fankluby, mamy nastoletnią publiczność, która z wypiekami na twarzy ogląda ten spektakl, tak jak kiedyś oglądali go ich rodzice. To jest fantastyczne, że jest taka więź pokoleniowa. Przychodzą po spektaklu mama z córką czy synem, wzruszone wspominają początki w Dramatycznym. Cieszę się z tego. Nikt w najśmielszych marzeniach nie przypuszczał, że to się tak potoczy, że przez 30 lat +Metro+ będzie dostarczało rozrywki, wzruszeń" – dodał Janusz Józefowicz.

Reklama

Jak oblicza, "Metro" było już grane ponad 2600 razy – w teatrach, wielkich halach w różnych miastach Polski – w tym w Spodku, a także we Francji, Stanach Zjednoczonych i Rosji, gdzie również cieszy się statusem kultowego musicalu i również jest "wylęgarnią gwiazd". W Polsce pierwsze kroki na scenie stawiali w musicalu "Metro" w latach 90. m.in. Edyta Górniak, Katarzyna Groniec czy Robert Janowski.

Jak wspominali podczas konferencji obaj twórcy "Metra", nieraz zdarza im się "spotkać" z musicalem w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. "Latem na peronie w Gdyni podszedł do nas człowiek w słuchawkach na uszach mówiąc: miło panów spotkać, właśnie słucham kolędy z +Metra+. Innym razem słyszałem ją gdzieś w schronisku w Tatrach, śpiewało ją dziesięcioro ludzi w wieku 16-18 lat. Takie właśnie historie są dla nas najważniejsze, bo człowiek się ociera o samoistne życie tego musicalu, to gdzieś funkcjonuje" – opowiadał Janusz Stokłosa.

Janusz Józefowicz poinformował, że jedna z autorek libretta i tekstów piosenek – napisały je Agata i Maryna Miklaszewskie – pracuje nad drugą częścią "Metra". Sam – jak wyznał – ma wiele innych artystycznych planów. "Przed nami kolejne wyzwania musicalowe, kolejne marzenia – mam nadzieję, że uda mi się jeszcze w życiu zrobić coś, co może przebije legendę tego spektaklu" – powiedział z uśmiechem.

Prapremiera "Metra" odbyła się 30 stycznia 1991 r. w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. To opowieść o ulicznych grajkach, śpiewakach i tancerzach, którzy wystawiają na podziemnych peronach metra spektakl dla pasażerów. Jego twórcą i animatorem jest Jan, dla którego metro jest domem, a underground – sposobem na życie. Spektakl budzi sensację, a młodzi artyści otrzymują propozycję pracy w komercyjnym teatrze. To opowieść o marzeniach i rozczarowaniach, o pasji i zdradzie, o młodzieńczych ideałach i władzy pieniądza, a przede wszystkim - historia romantycznej miłości.