Dziennik Gazeta Prawana logo

Polityczny zamach na teatr

24 sierpnia 2009, 09:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Odwołanie Zbigniewa Brzozy ze stanowiska dyrektora artystycznego Teatru Nowego w Łodzi ma wymiar nie tylko lokalny. Dowodzi bowiem niebezpiecznych związków między światami kultury i polityki. Pokazuje wszechwładzę urzędników i przekonuje, że obiecywana niezależność i decentralizacja to nic niewarte mity.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Wotum nieufności wobec Brzozy przegłosowano w teatralnym referendum. Wzięło w nim udział 58 osób ponad połowa uprawnionych, a zatem osiągnięto kworum. Wynik też był jednoznaczny, gdyż przeciw dyrektorowi zagłosowało 52 osoby, za tylko pięć, jedna wstrzymała się od głosu. Problem w tym tylko, że 50 osób, w lwiej części członków zespołu artystycznego (a więc głównie aktorów) na referendum nie przyszło. Wielokroć wcześniej udzielali Brzozie swego poparcia, a całą akcję uznali za zmanipulowaną. Trudno się z tą oceną nie zgodzić, bowiem . Rzecz jasna, żaden teatr się bez nich nie obejdzie. Ale czy znaczy to, że od tej pory będą decydować o artystycznych profilach scen?

Powiedziano już wielokrotnie, że wbrew opiniom przeciwników odwołanego dyrektora Teatr Nowy zaliczył pod jego kierownictwem najlepszy od lat sezon. Miarą sukcesu są regionalne nagrody, zaproszenia na krajowe festiwale, chęć głośnych reżyserów do pracy w Nowym. To kwestie całkowicie wymierne, łatwe do sprawdzenia, ale Zbigniewowi Brzozie udało się osiągnąć coś więcej. Od czasu, . Ręcznego sterowania, przedkładania treści ideowych bliskim rządzącej ekipie nad wartości artystyczne. Nie umiał tego zmienić także następca Królikiewicza - Jerzy Zelnik. Za jego panowania scena pogrążała się w coraz większym marazmie.

Brzozie udało się zabójczą tendencję odwrócić, zmienić otaczającą Teatr Nowy aurę. W tak krótkim czasie nie mógł przyzwyczaić do odmiennej wizji Nowego publiczności i stąd wzięły się zarzuty, że podczas ostatniego sezonu spadła w nim frekwencja. Może i spadła, ale to najzupełniej naturalne. Właśnie dlatego Trzeba dać mu czas i dopiero później powiedzmy, po trzech latach wyciągać wnioski. Nie przesądzam, mogły okazać się różne. Jednak tryb przeprowadzenia zmiany w Nowym wskazuje, że prezydentowi Łodzi Jerzemu Kropiwnickiemu wszelkie cywilizowane normy są obce.

Wierzyłem naiwnie, że się cofnie. Weźmie pod uwagę głos inteligenckiej publiczności, przeczyta stające murem za Brzozą ogólnopolskie gazety. Wreszcie że uszanuje werdykt demokratycznie funkcjonującej komisji konkursowej, która nieco ponad rok temu Brzozę na szefa Nowego wybrała. Kropiwnicki nigdy nie krył niezadowolenia z powodu tej decyzji, stał bowiem murem za Olgierdem Łukaszewiczem. Ten jednak umiał zachować się z klasą i uznał swoją porażkę.

Są tacy, którzy twierdzą, że od tej pory, czyli od samego początku, prezydent Kropiwnicki tylko czekał na okazję, by postawić na swoim. By wprowadzić na stanowisko szefa podległego swojemu urzędowi teatru kogoś uległego, kto wprowadzi tam jedynie słuszny model. Już nie teatru, który szuka kontaktu z otwartą inteligencką publicznością, bo to są przecież elity, a o nich prezydent Łodzi wypowiada się z niekłamaną pogardą. To ma być jak rozumiem teatr dla ludzi. Rano bajki lub lektury szkolne dla dowożonej autokarami widowni, wieczorem narodowe jasełka.

Nie bronię Zbigniewa Brzozy tylko dlatego, że w czysto ludzkich kategoriach spotkała go najzwyczajniejsza w świecie krzywda. Decyzja Jerzego Kropiwnickiego podjęta wbrew oczekiwaniom i głosowi opinii publicznej pokazuje niebezpieczny precedens władzy polityków nad instytucjami kultury. Teraz . Wtedy będziemy mieli w teatrach sztukę jedynie słuszną. Już to przerabialiśmy. Wystarczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj